Bloog Wirtualna Polska
Są 1 205 792 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Matka Boża Bolesna

czwartek, 15 września 2011 13:00

Matko ukrzyzowanego i Matko wszystkich ludzi, oddawaj Ojcu Niebieskiemu ludzkie cierpienia - jak ofiarowalas meke Twego Syna i swoj bol matczyny. Ucz swoje dzieci przyjmowac z gotowoscia kazda wole Boza, w cierpieniu zachowac ufnosc, znosic je meznie w zjednoczeniu z Chrystusem i ofiarowywac je z miloscia dla zbawienia swiata. Amen.

 

Jest rzeczą niezaprzeczalną, że Maryja wiele wycierpiała jako Matka Zbawiciela. Nie wiemy, czy dokładnie wiedziała, co czeka Jej Syna. Niektórzy pisarze kościelni uważają to za rzecz oczywistą. Ich zdaniem, skoro Maryja została obdarzona szczególniejszym światłem Ducha Świętego odnośnie rozumienia Ksiąg świętych, gdzie na wielu miejscach i nieraz bardzo szczegółowo jest zapowiedziana męka i śmierć Zbawiciela świata, to również wiedziała o przyszłych cierpieniach Syna. Inni pisarze, powołując się na miejsca, gdzie kilka razy jest podkreślone, że Maryja nie rozumiała wszystkiego, co się działo, są przekonani, że Maryja nie była wtajemniczona we wszystkie szczegóły życia i śmierci Jej Syna.
Maryja nie była tylko biernym świadkiem cierpień Pana Jezusa, ale miała w nich najpełniejszy udział. Jest nie do pomyślenia nawet na płaszczyźnie samej natury, aby matka nie doznawała cierpień na widok syna. Maryja cierpiała jak nikt na ziemi z ludzi. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że Jej Syn jest Zbawicielem rodzaju ludzkiego.


oceń
4
1

Myśli odwiedzających blog (11) | Dodaj swoją myśl

Pozdrawiam

środa, 14 września 2011 13:50

Dzis Swieto Podwyzszenia Krzyza. Niech w Krzyzu Chrystusa odnajdujemy sile i moc w trudnosciach codziennego zycia. Niech spojrzenie na Krzyz Jezusa przyniesie nam pokoj serca. Pozdrawiam cieplo:-)


oceń
2
1

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Pozdrawiam

poniedziałek, 12 września 2011 12:40

Abys miala tyle nadziei, by byc szczesliwym; tyle powodzenia, by miec zapal;

Tyle przyjaciol, by byc pelnym otuchy; tyle zasobow, by zadosc czynily potrzebom;

Tyle entuzjazmu, by spodziewac sie wszystkiego; tyle wiary, by oddalic przygnebienie;

Tyle zdecydowania, by uczynic kazdy dzien lepszym, niz poprzedni.

Zycze dobrego dnia:-) przesylam cieple mysli

 


oceń
1
2

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

20 lat u Matki Teresy. Nagle wszystko jest możliwe... Nie przeszkadzają w tym wózek ani kule.

sobota, 27 sierpnia 2011 13:37

Jesteśmy przyjaciółmi osób

niepełnosprawnych i sprawnych,

stowarzyszonych wokół

Fundacji Świadczenia

Wszechstronnej Pomocy Materialnej

i Duszpasterskiej Osobom

Niepełnosprawnym im. Matki

Teresy z Kalkuty – mówi prezes

Anna Bachulska.

Chcieli pomagać ludziom zamkniętym

w czterech ścianach,

samotnym, przebywającym w domach

opieki społecznej bez możliwości

normalnego życia. – Zanim

jeszcze powstała fundacja, przyjaźniliśmy

się z osobami niepełnosprawnymi.

Ksiądz Adam Banasik,

który był kapelanem nowotarskiego

szpitala, szukał sposobu

na skuteczną pomoc – wspomina

dr Małgorzata Smirnow.

12 lat wegetacji

W tym roku mija 20 lat, od kiedy

grupa zapaleńców z Nowego

Targu założyła fundację, której

działalność obejmuje niemal

całą Małopolskę, ale i wychodzi

poza jej granice. Zrzesza około

100 niepełnosprawnych z Nowego

Targu, Suchej Beskidzkiej,

Krakowa, Chrzanowa, Cieszyna,

Żywca, Zakopanego, Bielska-Białej,

Pabianic.

Spotkaniami grupy osób spoza

Podhala kierują Anna Bachulska

i ks. Andrzej Grodecki. Niepełnosprawnymi

góralami zajmuje

się ks. Janusz Rzepa, wizytator

katechetyczny.

– Niepełnosprawnym, którzy

widzą, że inni też mają problemy,

łatwiej pomóc. Jednocześnie zrozumienie

i wsparcie od innych

jest dla nich bardzo ważne. Fundamenty

tej grupy buduje także

wspólnie przeżywana Eucharystia

– ocenia ks. Rzepa.

Fundacja nie opłaca żadnych

etatów. Od opiekuna po zarząd

fundacji i prezesa wszyscy pracują

charytatywnie. Stałym punktem

w kalendarzu fundacji i zarazem

jego hitem są wakacyjne turnusy

rehabilitacyjno-integracyjne.

– Było piękne, upalne lato 1993

roku. Siedziałam w jakimś samochodzie,

jadąc z obcymi ludźmi

na obóz dla niepełnosprawnych.

Niewiele wiedziałam o tej fundacji.

Byłam pełna obaw. No, ale przecież

świat należy do odważnych.

W końcu trzeba było się wyrwać

z bezpiecznego domu. A właściwie

to z wegetacji, gdy każdy

dzień jest podobny do drugiego.

Tak minęło mi 12 lat – opowiada

Danuta Świtalska.

Od wyjścia z domu

Przez 20 lat działalności fundacja

zorganizowała 67 turnusów

rehabilitacyjno-integracyjno-

wypoczynkowych na terenie

całej Polski, m.in. nad Bałtykiem.

Skorzystało z nich ponad 1600

niepełnosprawnych. Fundacja

organizuje także weekendowe

zjazdy integracyjne i spotkania

okolicznościowe, np. sylwestra,

andrzejki.

Niepełnosprawnymi opiekują

się pełnoletni uczniowie szkół

średnich, studenci, nauczyciele,

lekarze, rehabilitanci. Wspólnie

spędzany czas zbliża ludzi.

Efekt? – Na obozach zrodziło się

wiele przyjaźni i – co najważniejsze

– małżeństw – cieszy się

A. Bachulska.

– Wiele razy wyjeżdżałam

z osobami niepełnosprawnymi.

Jest to dla

mnie czas wielkiej łaski

od Pana Boga. Mogę wtedy

przebywać blisko moich

niepełnosprawnych

przyjaciół, którzy ten

ciężar dźwigają z wielką

godnością, cierpliwością

i wytrwałością. Uczę się

od nich, jak dobrze przeżyć

każdy zwykły dzień, jak prawdziwie

kochać Boga i człowieka –

mówi M. Smirnow.

Mieczysław Legut jest związany

z fundacją od 1995 r. – Dzięki

niej mobilizujemy się do otwarcia

na świat, do wykorzystania możliwości,

jakie mamy w otoczeniu.

Ja np. znalazłem pracę teleinformatyczną,

koleżanka z obozów

tworzy audycje do lokalnego radia

katolickiego. A wszystko zaczyna

się od wyjścia z domu, od uwierzenia

w swoje siły – mówi Mietek.

Golce, Eleni

i indiański show

Pieniądze na działalność fundacji

pochodzą m.in. z Państwowego

Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

– Zdobycie dotacji

nie jest proste. Wniosek składam

w marcu lub w kwietniu, obozy

organizujemy w lipcu. Bywa i tak,

że nawet w dniu wyjazdu nie wiemy,

czy dostaliśmy dofinansowanie

– opowiada

Anna Bachulska.

Na szczęście nie brakuje

dobrych ludzi. Dla fundacji

koncertowali Eleni

i Krzysztof Krawczyk.

Wielką niespodziankę

sprawił też Paweł Golec

z Milówki, jeden z bliźniaków

tworzących

znany zespół Golec uOrkiestra.

Muzyk przez kilka lat

wspierał finansowo turnusy. Stałą

dotację przekazywał fundacji także

Urząd Miasta w Suchej Beskidzkiej

(od dwóch lat działa tam osobna

grupa, już niezrzeszona w fundacji).

Anna Bachulska wspomina

wizyty we wrocławskim

zoo czy na przystani flisackiej

w Sromowcach-Kątach. – Flisacy

za darmo zorganizowali naszym

podopiecznym spływ przełomem

Dunajca. Opiekunowie osób niepełnosprawnych

nie mieli co robić,

bo przewoźnicy wszystkim się zajęli

– opowiada prezes fundacji. Podobnie

było w łebskim oceanarium.

Niedawno odbył się charytatywny

koncert w nowotarskim Miejskim

Ośrodku Kultury, z którego dochód

w całości przeznaczony został

na działalność fundacji. Choć na scenie

nie było wielkich gwiazd, artyści

potrafili wciągnąć publiczność do zabawy.

Szczególne wrażenie zrobił

zespół Cocoon Band z rabczańskiego

domu środowiskowego „Radość

Życia”. Członkowie grupy to osoby

niepełnosprawne ruchowo oraz

umysłowo. W wykonywane przez

siebie covery znanych przebojów

włożyli całą duszę. Zaprezentowali

hity z dawnych lat, jak „Chodź, pomaluj

mój świat” czy „Windą do nieba”.

Na scenie pojawił się też boliwijski

duet Ajayu Fusion, który wykonał

prawdziwy indiański show, prezentując

muzykę z Amazonii i Andów.

Ten zespół i jego menedżer byli pomysłodawcami

imprezy.

Fundacji chętnie pomagają klerycy

krakowskiego seminarium.

Jego rektor ks. Grzegorz Ryś bardzo

dobrze rozumie potrzeby osób

dotkniętych przez los. Przez wiele

lat angażował się w wyjazdy dla

niepełnosprawnych. W 2000 roku,

wraz z ks. Tomaszem Grzesiakiem,

był nawet współorganizatorem

pielgrzymki do Rzymu.

– Cała idea duszpasterstwa

niepełnosprawnych polega przede

wszystkim na tym, by taka osoba

wzięła swoje życie we własne ręce,

przekroczyła chorobę i wszelkie

związane z nią słabości – mówi

ks. Ryś.

Rektor seminarium cieszy się

też, że klerycy z własnej woli chodzą

na kurs z języka migowego,

który daje im uprawnienia państwowe.

– Te umiejętności ułatwią

im pracę duszpasterską i kontakt

z takimi osobami – dodaje i opowiada

o duszpasterskich przygodach

z niepełnosprawnymi. – Z osobami

na wózkach pokonywaliśmy chyba

wszelkie granice. Byliśmy na Hali

Kondrackiej, podziwialiśmy Morskie

Oko, zwiedzaliśmy Rzym

i Wenecję – wspomina

ks. Grzegorz Ryś.

Z klerykiem Arkiem

Czyszczoniem zaprzyjaźnił

się Konrad, uczeń

I klasy II Liceum Ogólnokształcącego

im. św.

Jadwigi Królowej w Nowym

Targu. Jego mama Stanisława

Kusiak namawia wszystkich

rodziców do zaangażowania się

w działalność fundacji. – Niestety,

czasami rodzic musi najpierw zwalczyć

w sobie lęk. Dopiero później

jest w stanie wypuścić swoje chore

dziecko pod opiekę innych – mówi.

Marzenia o domu

Doktor M. Smirnow przyznaje,

że coraz trudniej jest znaleźć

młodych ludzi, którzy potrafią

dawać swój czas innym. Dawniej

było to łatwiejsze. Jest to ocena

nie tylko jej, ale także podopiecznych

fundacji.

– Młodzi ludzie gdzieś się pochowali.

Niepełnosprawni przyznają,

że jeszcze nigdy nie mieli takich

trudności, aby znaleźć kogoś, kto

np. pomógłby w wyjściu na niedzielną

Mszę św. albo na spacer, nie mówiąc

o zwyczajnych, stałych odwiedzinach

w domu – mówi lekarka.

A niepełnosprawni to wspaniali

ludzie.

– Obdarzmy

ich miłością, poszukajmy

ich w swoim

otoczeniu. Oni są w każdej

miejscowości: w domach

rodzinnych, domach pomocy

społecznej i czekają

– na ciebie i na mnie...

– dodaje.

Dla Anny Bachulskiej

najskrytszym marzeniem jest budowa

domu dla osób niepełnosprawnych,

który prowadziłaby

fundacja. – Często niepełnosprawnymi

zajmują się ich rodzice w podeszłym

wieku. Kiedy umierają,

chory trafia do domu pomocy

społecznej bądź mieszka samotnie

i jest pozostawiony sam sobie –

mówi prezes fundacji. Może z pomocą

bł. Matki Teresy z Kalkuty

uda się kiedyś wybudować ten dom?•

 

Pomagaj i ty

Każdy, kto chciałby wspomóc

fundację, może wpłacić

pieniądze na konto

nr: 41102034660000

910200265439, prowadzone

przez PKO BP SA Nowy

Targ. Więcej informacji

o działalności fundacji

na stronie internetowej:

www.naszafundacja.

republika.pl (e-mail:

naszafundacja@op.pl).

 


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (16) | Dodaj swoją myśl

Zatrzymaj się...

piątek, 26 sierpnia 2011 12:20

Pewien Król miał swego nadwornego błazna, który umilał mu dni swoimi powiedzonkami i żartami. Któregoś dnia król powierzył błaznowi swe berło, mówiąc: - Zatrzymaj je do czasu, aż znajdziesz kogoś głupszego od siebie. Wtedy będziesz mógł mu je podarować. Kilka lat później król poważnie zachorował. Czując zbliżającą się śmierć, przywołał błazna, do którego w gruncie rzeczy był bardzo przywiązany i powiedział: - Wyruszam w długą podróż. - Kiedy wrócisz? Za miesiąc? - Nie - odparł król. - Nie powrócę już nigdy. - A jakie przygotowania poczyniłeś przed tą wyprawą? - zapytał błazen. - Żadnych - brzmiała smutna odpowiedź. - Wyjeżdżasz na zawsze - powiedział błazen - i wcale się do tego nie przygotowałeś? Proszę, weź to berło. Znalazłem wreszcie głupszego ode mnie!

Jest bardzo wielu ludzi, którzy nie przygotowują się do tej "wielkiej podróży", która czeka każdego z nas. Dlatego ten moment wiąże się dla nich z wielką trwogą. "Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny", mówi Jezus (Mt 25, 13). Czy naprawdę przygotowujesz się do tego?


oceń
2
1

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Miłe odwiedziny:)

sobota, 28 maja 2011 13:56
Odwiedził nas ks. Marek Gizicki, Misjonarz. Pochodzi z Bestwiny. Był krotko bo juz dziś odjeżdża. Był w domu tylko 2tyg. Fajnie opowiadał. Tam w Tanzanii jest całkiem inny świat, sam musi robić wszystko, nawet krzesło, stół, szafę. Niezwykły ksiądz. Mówił ze juz tam zostanie na stale, pokochał to miejsce, ludzi. Jest niesamowicie skromny. Żyje każdym dniem jak Bóg daje. Tam trzeba tak żyć, jest inna mentalność ludzi. Nie żyją według zegara. Ciesze sie ze ksiądz znalazł chwile by nas odwiedzić. :-)


oceń
1
2

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Modlitwa za Mamę

czwartek, 26 maja 2011 12:35
Dziękuję Ci Boże Ojcze za moją Mamę ... .
Za jej pomoc i dobroć,
za to kochające mnie serce, dziękuję Ci Boże.
Błogosław ją nieustannie;
obdarzaj zdrowiem i licznymi powodami do radości.
Pomagaj jej wykonywać obowiązki,
dodawaj sił w pokonywaniu trudności.
Niech w każdej chwili ma w Tobie oparcie,
niechaj doświadcza Twojej miłości.
Błogosław Boże mojej Matce.
Najświętsza Matko Chrystusowa,
moją kochaną Mamę miej w swojej opiece. Amen.
 

oceń
9
2

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

O cudownym źródełku

czwartek, 26 maja 2011 12:02

 

Szeroki wiejski gościniec, chłopskie łany zasiane zbożem, opasane miedzami, wzgórza Podkępia, stawy i podmokłe łęgi, to krajobraz położony pd Galachowki aż do rzeki Białki. Dużo tu małych i większych źródełek, a jedno zasłynęło cudami.

Kiedyś późno nocą przejeżdżał tędy ksiądz z Panem Jezusem do chorego. Ciemno było, koń potknął się o kamień i Najświętszy Sakrament wpadł do źródełka. Woda dziwnie zabulgotała i jasnością okryła się. Ksiądz próbował wydostać Hostię, ale w żaden sposób mu się to nie udało.

Woda była głęboka i bardzo zimna. Konie nie chciały dalej jechać, klękały na kolana i łbami przylegały do ziemi, jakby ją całowały. Ksiądz zaczął się modlić o uzdrowienie chorych, bo na niego ze świętymi olejami i Wiatykiem w chałupie nad jarem czekał ciężką chorobą złożony człowiek.

Gdy tak żarliwie się modlił, oczom jego ukazał się wielki blask, a w nim postać Panienki. Jasność taka od niej biła, że "Jasną Panią" ją zmianował i prosił: Pomóż mi wydostać Święty Komunikant!

W odpowiedzi usłyszał: "Jeżeli głęboko i szczerze uwierzyłeś we mnie, to zanuż korporał w źródlanej wodzie, która od tej chwili stała się świętą i cudowną moc będzie miała. Zawieź choremu tej wody, a ten wyzdrowieje".

Jasna Panienka prosiła księdza, aby rozpowiadał w około o tym, co się tu wydarzyło, a na pamiątkę ma umieścić na drzewie kapliczkę.

W kilka lat później w to miejsce z dalekich Moraw przywędrował ślepiec.

Tędy czeski dziadowina

obładowany torbami żebraka

lazł i mamrotał dziadowskie pacierze,

człapiąc po błocie w dziurawych chodakach.

Usiadł przy źródełku i obmył twarz wodą.

Jasność się przed nim tak roztoczyła,

przejrzał na oczy, zobaczył Panienkę,

która gdzieś nagle w drzewie zniknęła.

Dziedzicem tychże włości był niejaki Galach. W dowód wdzięczności na pamiątkę tego wydarzenia powiesił w tym miejscu kapliczkę z figurką Matki Bożej w języku czeskim "Uzdrowienie chorych módl się za nami".

Ludzie od tego czasu tu modlili się, pili cudowną wodę, która nigdy nie wysychała, obmywali się nią, zabierali do domu, aby podzielić się z innymi.

Tam, gdzie było kiedyś źródełko, teraz jest celebrowana studzienka z wodą na dnie. Ludzie wierzą, że doznają uzdrowienia w chorobach gardła, oczu i uszu. W formie opowieści dzielą się ludowymi przekazami o cudach i objawieniach. Powstają dziadowskie pieśni, legendy o źródełku i skarbach ukrytych na Galachówce, nad którymi czuwa z kapliczki Matka Boża.

 

Z książki "Panienka z Podkępia" opracowanej przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Bestwińskiej". Bestwina 2004.


oceń
0
3

Myśli odwiedzających blog (5) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam

czwartek, 19 maja 2011 12:46

ZAPRASZAM NA SOBOTNIA AUDYCJE W www.aniolbeskidow.pl o godz.13 i godz.20. GOŚCIEM BEDZIE MOJA NIEPEŁNOSPRAWNA KOLEŻANKA ELA:)

Fragment świadectwa Eli:

Każdy z nas dostaje w swoim życiu jakieś zadanie do wykonania. Zawsze byłam o tym przekonana. I to przekonanie dodawało mi sił i pomysłów do poszukiwań, co i jak zrobić, żeby to moje życie było ciekawsze i barwniejsze.
Mając zaledwie kilka miesięcy zachorowałam na postępujący zanik mięśni. Postępujący, czyli powoli moje mięśnie odmawiały posłuszeństwa tak, że obecnie mogę wykonywać jedynie niewielkie ruchy głową. Stan nierokujący nadziei poprawy? Usiąść w wózku i tylko patrzeć tępo np. w tv? Mieć pretensję do wszystkich w około, że: mnie jest tak źle a oni nie dość mi nadskakują? Wołać do Boga jak Hiob o wielkiej niesprawiedliwości? Po trochu wszystkie te etapy przechodziłam. Bo każdy je przechodzi. Uśmiecham się w duchu, gdy mówią o kimś, bardzo cierpiącym, że jest taki „pogodny, cierpliwy i nigdy się nie załamuje”. Uśmiecham się też, gdy słyszę o sobie, jaka to ja jestem „dzielna”. Ile kosztuje taka „dzielność” wiedzą tylko ci, którzy przeszli różne stadia w swoim życiu. Ciało ludzkie nie jest z żelaza, a kogoś dotkniętego chorobą, tym bardziej.

http://ropuszka.cba.pl/


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (12) | Dodaj swoją myśl

Zatrzymaj się...

wtorek, 17 maja 2011 12:59

Szczeniaki na sprzed

    Właściciel sklepu przytwierdził nad wejściem tabliczkę z napisem: "Szczeniaki na sprzedaż".
Takie ogłoszenia zazwyczaj przyciągają dzieci, toteż niebawem w sklepie pojawił się mały chłopiec.
- Po ile pan sprzedaje swoje szczeniaki? - zapytał.
- Tak po 30 do 50 dolarów - odparł właściciel.
Chłopczyk sięgnął do kieszeni i wydobył z niej kilka drobnych monet.
- Mam 2 dolary i 37 centów - powiedział. - Czy mógłbym zobaczyć te pieski, proszę pana?
Sprzedawca uśmiechnął się i zagwizdał. Z budy wyszła Lady. Truchtem pobiegła przez sklep,
a za nią potoczyło się pięć malusieńkich, drobniuteńkich kuleczek.
Jedno ze szczeniąt wyraźnie zostawało w tyle. Chłopiec natychmiast wskazał na nie nadążającego
za resztą, kulejącego psiaka i spytał:
- Co mu się stało?
Właściciel wyjaśnił mu, że badał go już weterynarz i okazało się że psiak ma niewłaściwą budowę biodra.
Zawsze już będzie kulał, na zawsze pozostanie kaleką.
Chłopiec zapalił się natychmiast.
- Właśnie tego szczeniaka chciałbym kupić! - oznajmił.
- Nie, nie. To niemożliwe, byś chciał kupić tego pieska - odparł sprzedawca. - Jeśli naprawdę ci na nim zależy, po prostu ci go dam.
Chłopczyk wyglądał na poważnie zdenerwowanego. Spojrzał właścicielowi prosto w oczy i wskazując palcem, odezwał się:
- Nie chcę, żeby pan mi go dawał. Ten piesek jest wart co do grosza tyle samo co pozostałe szczeniaki i zapłacę za niego całą sumę.
Właściwie, to zapłacę panu teraz tylko 2 dolary i 37 centów, lecz co miesiąc będę przynosił 50 centów, dopóki go nie spłacę.
Sprzedawca zaoponował:
- Ależ ty nie możesz chcieć takiego psa. On nigdy nie będzie mógł biegać, skakać, bawić się z tobą tak, jak inne szczeniaki.
Chłopczyk schylił się i podwinął lewą nogawkę spodni, odsłaniając kaleką nogę, wspieraną dużą metalową klamrą. Spojrzał na właściciela sklepu i odparł cicho:
- Cóż, ja sam dobrze nie biegam, a ten szczeniak potrzebuje kogoś, kto to zrozumie!


oceń
2
1

Myśli odwiedzających blog (10) | Dodaj swoją myśl

NA NASZYCH OCZACH ŻYŁ ŚWIĘTY...

środa, 04 maja 2011 13:42
Przeczytałam tą ksiązkę ze łzami w oczach...
NA NASZYCH OCZACH ŻYŁ ŚWIĘTY...
 
Kliknij by pobrać plik

oceń
1
2

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

BŁOGOSŁAWIONY JAN PAWEŁ II

niedziela, 01 maja 2011 12:36

Miłosierny Boże, przyjmij nasze dziękczynienie za dar apostolskiego życia i posłannictwa błogosławionego Jana Pawła II i za jego wstawiennictwem pomóż nam wzrastać w miłości do Ciebie i odważnie głosić miłość Chrystusa wszystkim ludziom. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Amen.


oceń
2
1

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

Jan Paweł II naszym wzorem wiary, nadziei i miłości

sobota, 30 kwietnia 2011 13:19

Ojcze Święty, przewodniku ludzkości, w którego sercu zawsze wiara, nadzieja i miłość gości.

Prosimy, rozświetlaj nieustannie życiowe ciemności

i prowadź nas nadal, ku wiecznej szczęśliwości.

Jesteś najpiękniejszą duszą, którą Bóg ubrał w ciało, w ręce co błogosławią,

w stopy, które idą do każdego człowieka, w kolana zagłębione w modłach za nas

i usta, które mówią językiem miłości.

Dziękujemy Ci za wszystko, za wszystko, co zrobiłeś dla nas.

 


oceń
1
1

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam

sobota, 30 kwietnia 2011 13:05

Zapraszam na stronę przygotowaną przez Wspólnotę Duszków

Beatyfikacja Jana Pawła II


oceń
1
1

Myśli odwiedzających blog (9) | Dodaj swoją myśl

Szkoła modlitwy Jana Pawła II

sobota, 30 kwietnia 2011 12:42

 

     Modlitwa jest naszym największym przywilejem, a zarazem obowiązkiem i nie można jej traktować jako coś dowolnego, dodatkowego. Codzienne spotkanie z Jezusem jest dla każdego człowieka kwestią życia i śmierci. Tylko dzięki niemu jednoczymy się z Jezusem zmartwychwstałym i przyjmujemy od Niego dar życia wiecznego oraz niezniszczalnej miłości. Jak zatem budować swoją więź z Chrystusem? Oto kilka wskazówek Ojca Świętego Jana Pawła II:

     1. Zakochać się w Najświętszym Sakramencie

     "Eucharystia jest nieocenionym skarbem: nie tylko jej sprawowanie, lecz także jej adoracja poza Mszą św. pozwala zaczerpnąć z samego źródła łaski. Pięknie jest zatrzymać się z Nim i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13, 25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim sztuką modlitwy, jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie! (...) Adoracja Najświętszego Sakramentu jest niewyczerpanym źródłem świętości" (EE 25).

     2. Słuchać słowa całym sercem i w Duchu Świętym je wypełniać

     "Tym, którzy mają przekroczyć próg trzeciego tysiąclecia, pragnę powiedzieć: budujcie dom na skale! Trzeba, aby nasze pokolenie było roztropnym budowniczym przyszłości. A roztropny budowniczy to ten, który słucha słów Chrystusa i wypełnia je. Dziś na nas spoczywa odpowiedzialność za to, by słowa Chrystusa, zapisane na kartach Ewangelii, zostały przekazane przyszłym pokoleniom nie jako martwa litera, ale jako żywe źródło poznania prawdy o Bogu i o człowieku - źródło prawdziwej mądrości. Dziś z tą samą nadzieją proszę Was: wchodźcie w nowe tysiąclecie z księgą Ewangelii! Niech nie zabraknie jej w żadnym polskim domu! Czytajcie i medytujcie! Pozwólcie, by Chrystus mówił!".

 

      3. Zaprosić Maryję

     "Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Od mych lat młodzieńczych miał ważne miejsce w moim życiu duchowym. Zawierzyłem mu wiele trosk. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy. Dwadzieścia cztery lata temu, 29 października 1978 roku, zaledwie w dwa tygodnie po wyborze na Stolicę Piotrową. tak mówiłem, niejako otwierając swe serce: »Różaniec to modlitwa, którą bardzo ukochałem. Przedziwna modlitwa! Przedziwna w swej prostocie i głębi zarazem«. (...) Oto bowiem na kanwie słów Pozdrowienia Anielskiego (Ave, Maria) przesuwają się przed oczyma naszej duszy główne momenty z życia Jezusa Chrystusa. Układają się one w całokształt tajemnic radosnych, bolesnych i chwalebnych. Jakbyśmy obcowali z Panem Jezusem poprzez, można by powiedzieć, Serce Jego Matki. Równocześnie zaś w te same dziesiątki różańca serce nasze może wprowadzić wszystkie sprawy, które składają się na życie człowieka, rodziny, narodu, Kościoła, ludzkości. Sprawy osobiste, sprawy naszych bliźnich, zwłaszcza tych, którzy są nam najbliżsi, tych, o których najbardziej się troszczymy. W ten sposób ta prosta modlitwa różańcowa pulsuje niejako życiem ludzkim".

     4. Otworzyć drzwi Chrystusowi

     "Młodość poszukuje wzorów i przykładów. Z pomocą przychodzi Wam sam Jezus Chrystus, który poświęcił całe swoje życie dla dobra innych. Ku Niemu kierujcie wzrok. Niech będzie obecny w Waszych myślach, podczas Waszych zabaw i w Waszych rozmowach. Z Nim winniście zawsze żyć w szczególnej przyjaźni. Pan Jezus chce Wam pomagać. Chce być dla Was podporą i umacniać Was w młodzieńczej walce o zdobywanie takich cnót. jak: wiara, miłość, uczciwość, szlachetność, czystość, wielkoduszność. Gdy będzie Wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenie czy zawód, niech myśl Wasza biegnie ku Chrystusowi, który Was miłuje, który jest wiernym towarzyszem i który pomaga przetrwać każdą trudność. Wiedzcie, że nie jesteście samotni. Towarzyszy Wam Ktoś, kto Was nigdy nie zawiedzie. Chrystus rozumie najtajniejsze pragnienia Waszego serca. On czeka na Waszą miłość i na Wasze świadectwo".

 


oceń
3
25

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

LITANIA DO BŁ. JANA PAWŁA II

sobota, 30 kwietnia 2011 12:34
Litania do błogosławionego Jana Pawła II powstała do prywatnego odmawiania przy okazji beatyfikacji papieża Polaka. Modlitwa otrzymała już imprimatur kardynała Stanisława Dziwisza, a jeśli zostanie zatwierdzona także przez Benedykta XVI, odmawiać będą ją mogli wierni na całym świecie.
 
LITANIA DO BŁ. JANA PAWŁA II

Kyrie eleison, Christe eleison, Kyrie eleison.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże - zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże - zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże - zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże - zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo - módl się za nami.

Błogosławiony Janie Pawle, módl się za nami
Zanurzony w Ojcu, bogatym w miłosierdzie,
Zjednoczony z Chrystusem, Odkupicielem człowieka,
Napełniony Duchem Świętym, Panem i Ożywicielem
Całkowicie oddany Maryi,
Przyjacielu Świętych i Błogosławionych,
Następco Piotra i Sługo sług Bożych,
Stróżu Kościoła nauczający prawd wiary,
Ojcze Soboru i wykonawco jego wskazań,
Umacniający jedność chrześcijan i całej rodziny ludzkiej,

Gorliwy Miłośniku Eucharystii,
Niestrudzony Pielgrzymie tej ziemi,
Misjonarzu wszystkich narodów,
Świadku wiary, nadziei i miłości,
Wytrwały Uczestniku cierpień Chrystusowych,
Apostole pojednania i pokoju,
Promotorze cywilizacji miłości,
Głosicielu Nowej Ewangelizacji,
Mistrzu wzywający do wypłynięcia na głębię,
Nauczycielu ukazujący świętość jako miarę życia,
Papieżu Bożego Miłosierdzia,
Kapłanie gromadzący Kościół na składanie ofiary,
Pasterzu prowadzący owczarnię do nieba,

Bracie i Mistrzu kapłanów,
Ojcze osób konsekrowanych,
Patronie rodzin chrześcijańskich,
Umocnienie małżonków,
Obrońco nienarodzonych,
Opiekunie dzieci, sierot i opuszczonych,
Przyjacielu i Wychowawco młodzieży,
Dobry Samarytaninie dla cierpiących,
Wsparcie dla ludzi starszych i samotnych,
Głosicielu prawdy o godności człowieka,
Mężu modlitwy zanurzony w Bogu,
Miłośniku liturgii sprawujący Ofiarę na ołtarzach świata,
Uosobienie pracowitości,
Zakochany w krzyżu Chrystusa,
Przykładnie realizujący powołanie,
Wytrwały w cierpieniu,
Wzorze życia i umierania dla Pana,

Upominający grzeszników,
Wskazujący drogę błądzącym,
Przebaczający krzywdzicielom,
Szanujący przeciwników i prześladowców,
Rzeczniku i obrońco prześladowanych,
Wspierający bezrobotnych,
Zatroskany o bezdomnych,
Odwiedzający więźniów,
Umacniający słabych,
Uczący wszystkich solidarności,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - wysłuchaj nas. Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - zmiłuj się nad nami.

Módl się za nami błogosławiony Janie Pawle.
Abyśmy życiem i słowem głosili światu Chrystusa, Odkupiciela człowieka.

Módlmy się:
Miłosierny Boże, przyjmij nasze dziękczynienie za dar apostolskiego życia i posłannictwa błogosławionego Jana Pawła II i za jego wstawiennictwem pomóż nam wzrastać w miłości do Ciebie i odważnie głosić miłość Chrystusa wszystkim ludziom. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Amen.

oceń
3
21

Myśli odwiedzających blog (5) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam

piątek, 04 lutego 2011 12:10
Zapraszam na jutrzejsza audycje w Radio Aniol Beskidow 90.2 www.aniolbeskidow.pl o godz.13 i godz.20. Tematem audycji bedzie Dzien Chorego.
Serdecznie pozdrawiam :-)

oceń
2
22

Myśli odwiedzających blog (13) | Dodaj swoją myśl

Życzenia:)

sobota, 25 grudnia 2010 11:16

Życzę Światła betlejemskiej gwiazdy, radości anielskiej i gorącej miłości od Świętej Rodziny na te cudowne święta. Pozdrawiam świątecznie:-)


oceń
1
0

Myśli odwiedzających blog (10) | Dodaj swoją myśl

Zatrzymaj się...

czwartek, 23 grudnia 2010 14:24

Siedzi JEZUS gdzieś na schodku, z małym smutkiem w środku.

Siedzi tak i czeka - CZEKA na człowieka.....

Wszyscy Go mijają,lecz Go nie poznają,

bo siedzi na schodku,w dziurawym bucie,

podartym surducie....

Uśmiecha się do każdego,choć nie ma niczego.

A Jezus siedzi na schodku ze smutkiem w środku,

i małe dziecko przed Nim staje

i śpiewa dla Niego - bo nie ma niczego:

 

Co Ci Dam ? Co Ci dam ?

Pustą kieszeń tylko mam...

Lecz mam coś,takie cosik,

prawie nic,mały grosik...

SERCE mam,SERCE bierz !

A mnie z sercem jeśli chcesz...

 

 


oceń
5
25

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Wspomnienia...

sobota, 04 grudnia 2010 12:31

Wczoraj była 24 rocznica śmierci mojej siostry Grażynki. Chorowała jak ja na zanik mięśni, zmarła w wieku 18 lat.

Wracają wspomnienia...

NIEBO TO BÓG

Wszystko, co Pismo Święte mówi na ten temat, przekracza naszą wyobraźnię. Z własnego doświadczenia wiemy, jak to wspaniale - choć siedem razy dziennie upadamy - żyć w stanie łaski uświęcającej. Nie możemy jednak mieć pojęcia o tym, o ileż wspanialej być dosłownie bezgrzesznym, kiedy będziemy święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef 1, 4). Już na tej ziemi człowiekowi dobrze jest być blisko Boga, w Panu wybrałem sobie schronienie (Ps 73, 28) i wiemy coś niecoś o tym, co to znaczy być rozkochanym w Bogu. Jednak przekracza naszą wyobraźnię ta bliskość z Bogiem, kiedy będziemy z Nim przebywali "twarzą w twarz". Na tej ziemi doświadczamy w różnorodny sposób przedsmaku tego, że "Bóg jest Światłością", bo wiara rozświetla wszystko, co dla nas ważne. W niebie Bóg będzie naszą Światłością w sensie najdosłowniejszym. Teraz po prostu rozkwitamy, kiedy możemy naśladować Boga i różne Jego przymioty, kiedy możemy Go naśladować nawet w miłosierdziu. Tam będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest (1 J 3, 2). Krótko mówiąc, nawet nie wysilajmy się, żeby zrozumieć wspaniałość nieba, bo ani oko nie widziało, ani ucho niesłyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (1 Kor 2, 9).


oceń
5
18

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Anioł Drugiej Szansy

czwartek, 25 listopada 2010 12:02

 

Gdzieś na Świecie, w małym pokoiku, prawie nikomu nie znany Stary Człowiek, zbliża się do Granicy Życia Swego. Życia Zwykłego, bo jest, jak to mówią, Dobrym Zwykłym Człowiekiem. Nikomu nie wyrządza krzywdy, zawsze kieruje się "zdrowymi" zasadami, nie czyni zła i nie pozwala go czynić sobie. Życie przeżył "poprawnie" i nawet "dostatecznie dobrze", ale nie jest szczęśliwy?

Stary przeczuwa już, że jego Życie zbliża się do Wielkiego Końca, robi w pamięci bilans życia... i tak jak się spodziewał, nie wypadł on "in plus". Przypomniał sobie wszystkie zmarnowane szanse na szczęśliwe życie, niezrealizowane marzenia odkładane później, ciągłe rozpamiętywanie strat i szkód, chwile szczęśliwości, które przeminęły nie pozostawiając w duszy nic, niewłaściwe wybory, pomijanie piękna. Ludzie, których mógł uczynić szczęśliwymi tworzyli na jego liście długą kolejkę, tych szczęśliwych było zadziwiająco mało. Wszystko to przygnębiło go bardzo i skłoniło do smutnych rozmyślań.

- Życie powinno się przeżyć najlepiej jak to możliwe, najwspanialej, najpełniej - pomyślał i zdumiała go prostota tej prawdy - i wcale nie chodzi o szaleństwo czerpania całymi garściami, ani o ciągłe wygrywanie, ani o życie na wysokim poziomie. Chodzi o życie zgodne z zasadami miłości, dobra, piękna... poszukując tego i dbając o to, gdy już zostanie znalezione, żyjemy prawdziwie szczęśliwie. I właśnie teraz, gdy pojąłem jak powinno się żyć, przychodzi mi odejść, a życie zakończyć.

Po tych słowach wielki smutek wtargnął w głąb serca Człowieka i pozostałby tam pewnie na zawsze, gdyby nie pojawił się przed nim, w świetle Nadziei i Miłości, Anioł. Zbliżył się Anioł do niego, a sama obecność Anioła nadzieją zalała serce Starego Człowieka. Wtedy Serce poznało, że Anioł ten to Anioł Drugiej Szansy.

- Daj mi jaszcze czas, bym mógł poprawić swoje życie.- poprosił Anioła ośmielony jego łagodnym spojrzeniem - Pozwól mi naprawić wszystkie moje błędy, kierując się tym razem głosem serca. Serca, którego przyznaję, do tej pory nie słuchałem, którego głos lekceważyłem, którego rady odkładałem "na później".

Anioł nie odpowiedział, zamyślił się, spoważniał, a w spojrzeniu pojawił się smutek.

Wydawało się Staremu Człowiekowi, że nigdy nie nadejdzie odpowiedź, aż wreszcie Anioł rzekł:

- Słyszałeś w sobie głos Mądrego Serca a nie słuchałeś Go. Serca, które do ciebie krzyczało, przez ciebie płakało i wyrywało się do spraw i rzeczy ważnych, ale nie traktowałeś tego poważnie. Ośmieszałeś Serca głos. Ja już dla ciebie nic zrobić nie mogę.

- Przecież jesteś Aniołem Drugiej Szansy - obudziło się w Starym pragnienie przeżycia Szczęścia - przyjdź później, przecież każdemu trzeba dać szansę, pozwól mi spróbować życia po raz drugi.

- Ale my dziś właśnie spotykamy się po raz drugi... Słyszałeś Głos Mądrego Serca, a to znaczy, że życie, które dziś kończysz było twoja ostatnią szansą na szczęście. Nie wykorzystałeś jej.

 

I zrozumiał Stary Człowiek jak boli świadomość utraconej szansy na Szczęście, Dobro i Piękno.

I odszedł tedy Anioł Drugiej Szansy czynić innym dokładnie to co mu przykazano.

 

Słyszysz czasami zagłuszony głos twego Serca?

To oznacza, że ktoś daje Ci ostatnią szansę na Szczęśliwe Życie.

Kolejnej szansy już nie będzie. Korzystaj z tej.

Głos twego Mądrego Serca wskazuje Ci drogę do Szczęścia.

Słuchaj go, bo właśnie teraz trwa Twoja ostatnia szansa.

Korzystaj z niej. Podążaj za głosem Serca.

 

 


oceń
2
23

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

LISTOPADOWA ZADUMA

środa, 24 listopada 2010 13:03

"Nie mów nigdy, że jest już za późno. Nigdy nie jest za późno: niezależnie od tego, jak świetną okazję byś zaprzepaścił, jak wielki błąd byś popełnił, w jak tragicznej sytuacji byś się nie znalazł...

Zawsze może być za późno: Choćbyś był pierwszy na starcie, choćbyś miał znakomite pozycje wyjściowe, choćbyś stały przed tobą otworem wszystkie możliwości, choćbyś był jeszcze bardzo młody.

Wszystko zależy od ciebie: od twej ufności w siebie, w ludzi, w świat, w Boga" (ks. Maliński)

 

Jesienna zaduma dająca się odczuć szczególnie w pierwszych dniach listopada, zachęca nas, abyśmy często spoglądali w górę. Niech to spojrzenie w niebo przypomina nam wezwanie Ojca Świętego Jana Pawła II, który w czasie swojej pielgrzymki do Polski, będąc w Starym Sączu wołał: - Święci pragną świętości". Ojciec Święty zachęcał nas wtedy również, abyśmy nie lękali się świętości: "Uczyńmy nowe tysiąclecie erą ludzi świętych". Spoglądajmy więc oczami duszy na tych, którzy od nas odeszli, szczególnie na ludzi dobrych, świętych i uczmy się od nich tego, co najpiękniejsze.

 

Chryzantemy zdobią groby,
Ludzie chodzą dookoła
A ty? Bierzesz świeczkę swą do ręki
I powoli ją zapalasz
Potem... myślisz, długo myślisz
O przeszłości,
O tym, że już się nic nie powtórzy
I nie będzie już tak samo
Tylko jedno wiesz na pewno,
Że się z nimi znów zobaczysz
Kiedy przyjdzie na to pora.

Złożone nad grobem ręce - powierzające w tym geście tego kogoś, kogo się wciąż kocha - Bogu, odbierającemu go z naszych rąk, gdzieś tam wysoko, a może tu bardzo blisko.... Modlitwa pokonuje każdą przestrzeń.


oceń
2
21

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam

czwartek, 11 listopada 2010 12:12

W sobotę 13 listopada serdecznie zapraszam na audycję w Radio Anioł Beskidów 90,2 http://www.aniolbeskidow.pl/ o godz.13 i godz.20. Tematem audycji będzie nasza pamięć o zmarłych, chwila refleksji nad życiem i przemijaniem.


oceń
1
22

Myśli odwiedzających blog (5) | Dodaj swoją myśl

Serce Jezusa

środa, 20 października 2010 12:20
Przyszedł Bóg do świata niosąc serce w dłoni , świat ze sobą zbratać, miłość swą odsłonić.
 Wyciągnął Bóg ręce, otworzył swe dłonie, oto moje serce spieszcie ludzie po nie.. Ludzie się spieszyli biegali po drogach, swe sprawy gonili nikt nie widział Boga. Ktoś padł na zakręcie, ktoś biegł nie opodal, w tym życia zamęcie nie dostrzegł nikt Boga . Więc podszedł Bóg bliżej, pośrodku przystanął, lecz znów w tym wirze pospiesznie mijano... Bóg głośno zawołał! Weź skarb mój człowieku, bez niego nie zdołasz sam wyrwać się piekłu. Me serce to klejnot najdroższy w koronie. Me serce gdy ciemno to w mroku zapłonie.. Me serce to droga najprostsza dla Ciebie. Potrącił ktoś Boga -upadło na ziemię- Popatrzył ktoś z boku, ktoś głowę odwrócił, przyspieszył ktoś kroku, ktoś inny zawrócił. Ktoś potknął się na Nim, lecz dalej pobieżył szemrając ten kamień wyrzucić należy.. Ktoś inny się zdziwił Co tutaj wyrosło? i z krzykiem złośliwym uderzył je mocno.. I wielu przechodniów spieszyło tą drogą, lecz by je kto podniósł nie był nikogo. Bóg rzekł: - Bracia mili Toż nikt serca nie chce? Pokornie się schylił i sam podniósł serce. Przez kurz otulone, przez ludzi skopane, ze wszystkich stron skrwawione, przez wszystkich nie chciane.. Lecz za nim Bóg odszedł do góry wniósł ręce i raz jeszcze najsłodsze ukazał Swe Serce.. Jeśli ktoś zgrzeszy lub w życiu ustanie, do serca niech spieszy..

oceń
2
19

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam

piątek, 08 października 2010 11:21
Zapraszam na audycję w Radio Anioł Beskidów 90, 2 www.aniolbeskidow.pl
Jutro o godz.13 i godz.20. Audycję przygotowałam z Barbarą Faruga, Patrycją Broda i z Robertem, moim mężem:) SERDECZNIE ZAPRASZAM DO POSŁUCHANIA

oceń
1
22

Myśli odwiedzających blog (4) | Dodaj swoją myśl

Życiowa nauka...

czwartek, 07 października 2010 11:34
Uczymy się życie całe, a jednak zbyt mało wiemy. Los ciągle nas doświadcza tak długo, jak żyjemy. Wszak nasze całe życie to ciągła jest nauka. By zdać w nim ten egzamin, nie da się go oszukać.
I prawie dnia każdego, wciąż coś nowego odkrywamy i te życiowe puzzle powoli układamy.
Uczymy się odróżniać, pragnienie od złudzenia. Siłę od słabości, fantazje od marzenia.
Wolność od przywiązania, a prawdę zaś od kłamstwa. Nauka jest to wielka i wcale też niełatwa. Uczymy się bez przerwy, śmiać się, a nawet szlochać. Uczymy nieustannie, by móc naprawdę kochać. Bo mądrość wszak człowieka, jest jak ten owoc z drzewa i bardzo też powoli z czasem dopiero dojrzewa.

 

 


oceń
2
20

Myśli odwiedzających blog (10) | Dodaj swoją myśl

WOLA BOŻA

wtorek, 21 września 2010 12:48

      
Pewien człowiek imieniem Jan leżąc pod drzewem zaczął rozmyślać i mówił sobie. Nie wierzę, że wszystko dzieje się według woli Bożej. Bardzo chciał poznać Bożą drogę, dlaczego świat wygląda jak wygląda. Wciąż rozmyślając nad tym prosił Boga o odpowiedź. Zapadł w głęboki sen i wtem stanął przy nim anioł i powiedział:

     - Chodź ze mną Janie a ja pokażę ci wolę Bożą. Nie namyślając się długo poszedł za Aniołem. Ten mu powiedział: odwiedzimy kilka domów i poznasz co jest zgodne z Bożym zamysłem. Pierwszego dnia zagościli w domu dobrego, szlachetnego człowieka, który powiedział do nich. Radujcie się wraz ze mną bo dziś pogodziłem się z moim wrogiem i w dowód przyjaźni otrzymałem od niego złoty puchar. Następnego dnia pożegnali się z tym człowiekiem, jednak w połowie drogi Jan zobaczył, że w torbie Anioła znajduje się ów złoty puchar. Jak mogłeś! Wykrzyknął. Ukradłeś temu dobremu człowiekowi ten cenny dar. On jednak uniósł dłoń w górę i rzekł: Taka jest wola Boża. Po kilku godzinach odwiedzili dom pewnego pomstującego skąpca, bardzo złego człowieka, który ani myślał się nawrócić. Przeklinał, złorzeczył i wyśmiewał wszystkich. Korzystając z chwili nieuwagi gospodarza domu Anioł wsunął ów złoty puchar do szafy tego skąpca i tam go zostawił. Wyszli bez słowa z tego domu ale Jan podniósł bunt. Jak mogłeś zostawić tak cenną rzecz w domu takiego złego człowieka mówił Jan podniesionym głosem. Lecz Anioł znowu podniósł dłoń i powiedział. Taka jest wola Boża. Jan nic z tego nie rozumiał ale też i się już nie odzywał. Surowe spojrzenie Anioła ostudziło jego napięcie.

     Poszli więc dalej do chaty pewnego biednego ale pobożnego człowieka. Rodzina ta żyła bardzo ubogo. Ludzie ci żalili się na swój los, ledwo wiązali koniec z końcem. Anioł im odpowiedział: nie martwcie się Bóg wam dopomoże. Gdy jednak wyszli z tego domu, wyciągnął zapałki i podpalił jego słomiany dach. Dom natychmiast stanął w płomieniach. Oburzony Jan zaczął gasić płomień, jednak Anioł mu nie pozwolił: Ten jednak krzyczał:

     - Jak możesz podpalać dom tego biednego człowieka. Powinieneś pomagać ludziom, a nie ich dręczyć.

     - Powiedziałeś, że chcesz poznać wolę Bożą więc nie wtrącaj się więc tylko chodź ze mną dalej!

     Idąc dotarli do następnego domu w którym żył Ojciec z 8 letnim synkiem. Synek był całą radością tatusia a ten na wszystko mu pozwalał. Przenocowali więc u tego mężczyzny. Rankiem wybrali się w dalszą podróż i Anioł poprosił aby jego synek wskazał im dalszą drogę. Jego ojciec zgodził się, tylko powiedział: Pilnujcie aby nic złego mu się nie stało. Dziecko wskazało drogę wędrowcom i już chciało powrócić do domu ale Anioł poprosił aby przeprowadziło ich jeszcze przez wąska kładkę. Kiedy dziecko przechodziło ten celowo zakołysał tak mocno, że chłopiec wpadł do rzeki i utopił się.

     - O nie tego już za wiele krzyczał na całe gardło Jan. Nigdzie już z tobą nie pójdę wolę iść dalej sam przez ciemną dolinę i niech mnie nawet rozszarpią dzikie zwierzęta niżbym miał iść dalej z tobą. Zniosłem jak okradłeś sprawiedliwego, a złoty puchar dałeś złemu skąpcowi, widziałem jak podpaliłeś dom biednej rodziny, ale to że zabiłeś niewinne dziecko to za dużo. Nie jesteś żadnym Aniołem tylko demonem - krzyczał człowiek.

     - Jestem Aniołem wysłanym na ziemię przez Boga aby wypełnić Jego wolę na ziemi, a tobie wyjaśnić jaka jest Jego droga - odpowiedział.

     - Nieprawda Bóg taki nie jest. Na pewno nie kazał Ci czynić tego co zrobiłeś - krzyczał dalej Jan.                     - Dobrze! opowiem ci dlaczego zachowałem się właśnie tak w każdej sytuacji. Otóż w kielichu, który zabrałem sprawiedliwemu człowiekowi była trucizna. Jego wróg nie dał mu go po to aby się z nim pogodzić ale aby go zgładzić z tego świata. Gdybym zostawił mu ten kielich człowiek ten otrułby się. Teraz zaś ten pomstujący skąpiec mając ten puchar obierze karę za swe liczne grzechy. Biedny człowiek, któremu podpaliłem dom, znajdzie w zgliszczach wielki skarb, który pozwoli mu żyć dostatnio do końca dni. Gdybym nie spalił ich domu to nigdy nie znaleźliby tego skarbu. Zaś mężczyzna, którego spotkaliśmy tu nad strumieniem, był złym człowiekiem. Nie chciał znać Boga i prowadził życie bardzo rozwiązłe. Jego synek, którego utopiłem w przyszłości byłby wielkim mordercą. Po stracie swego małego synka, który i tak znajdzie się w Niebie, jego ojciec nawróci się do Boga i zmieni swe życie. I tak oto obaj będą w Niebie, gdybym tego nie uczynił obaj zostaliby potępieni. Czy te wyjaśnienia pomogły ci zrozumieć wolę Bożą?

     Jan słuchając opowieści Anioła zrozumiał, że Bóg widzi wszystko inaczej i bardziej doskonale niż my ludzie. Zrozumiał też, że na wszystko ma najlepsze rozwiązanie, choć zewnętrznie wydaje się ono bardzo bolesne. Pojął, że nawet z najgorszego zła Pan Bóg może wyprowadzić dobro.


 

Ileż to razy my zachowujemy się podobnie do Jana z opowiadania. Modlimy się np. o zdrowie, dobrą pracę lub jeszcze coś dla nas ważnego. A tu może się okazać, że nie mamy ani zdrowia, ani dobrej pracy itd. Pytamy później siebie dlaczego? Przecież tak dużo prosiłem, modliłem się? 
Pan Bóg na pewno da nam wszystko czego potrzebujemy ale nie w tym życiu, które szybko przemija ale w życiu wiecznym do którego zostaliśmy przeznaczeni. Więc może być tak, że ja proszę o rzeczy w sumie kruche bo dotyczące tylko tego życia. A Pan Bóg chce doprowadzić nas do wiecznej szczęśliwości, więc daje nam łaski potrzebne do zbawienia.


oceń
0
8

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

Witam

piątek, 03 września 2010 12:51



Każdy z nas posiada

ogród swego życia.

Każdy z nas go pielęgnuje.

Sadzimy uczucia,

podlewamy radości,

wyrywamy klęski i porażki...

Tylko my sami jesteśmy

odpowiedzialni za piękno

naszego ogrodowego raju.

Tylko my sami jesteśmy

ogrodnikiem własnych dusz...

Tylko my sami decydujemy o nas...

POZDRAWIAM CIEPLO:)

 


oceń
0
0

Myśli odwiedzających blog (4) | Dodaj swoją myśl

Świadczyć o Bogu...

czwartek, 02 września 2010 12:15
Wczoraj dostałam cd i dvd od Zygmunta Romanowskiego, więcej o nim na stronie kliknij.
15 lat temu graliśmy razem na mszy sw.w Lubniu:)

oceń
1
9

Myśli odwiedzających blog (3) | Dodaj swoją myśl

Intronizacja

poniedziałek, 30 sierpnia 2010 14:06
 



Słowa Jezusa do Służebnicy Bożej Rozali Celakówny: ...jeśli Polska chce ocalić siebie, musi uznać Jezusa swym Królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez Akt Intronizacji. Ma być on dokonany przez cały Naród, a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w imieniu Narodu mają wspólnie dokonać w sposób uroczysty tego Aktu.

http://www.intronizacja.pl/
http://www.intronizacja.popieram.net/


Modlitwa o intronizację

Ojcze Przedwieczny Boże Wszechmogący
Pełen miłosierdzia prosimy Cię,
Aby zgodnie z Twoją wolą
i pragnieniem Dzieci Twoich
za pośrednictwem naszej ukochanej
Matki Maryi
z pomocą Wszystkich Świętych
i Błogosławionych narodu polskiego
Pan Nasz Jezus Chrystus został ogłoszony
Jak najszybciej Królem Polski
I razem z Maryją Królową Polski
Wyzwolił nasz naród
i ojczyznę naszą
z upadku moralnego, duchowego, gospodarczego
i niebezpieczeństwa utraty wolności
 
Amen


oceń
2
14

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Nasza życiowa podróż

sobota, 14 sierpnia 2010 12:53
Poznajemy ludzi,

którzy wsiadają i wysiadają

lub też do końca podróży

przy nas pozostają:)

 

Każdy z nas wybiera

swój przedział życiowy

jednym wystarcza zwykły

innym zaś luksusowy:)

 

Lecz nie ważny jest luksus

w życiu człowieka

bo sensem tej podróży

jest przyjaźń do drugiego człowieka.

 


oceń
1
0

Myśli odwiedzających blog (5) | Dodaj swoją myśl

Modlitwa

sobota, 07 sierpnia 2010 12:54
  Zapraszam na dzisiejsza audycje Radio Anioł Beskidów 90, 2 www.aniolbeskidow.pl godz.13 i godz.20.

Wpatrzeni w oblicze Chrystusa, prośmy o przemianę umysłów i serc tych ludzi, którzy zagubili Boga, nie wiedząc, czym jest prawdziwa miłość, przyjaźń, pokój, sprawiedliwość, gdzie jest prawda, gdzie uczciwość, a swoje serca zagłuszają przez ciągłe szukanie siebie, własnych celów i przyjemności.

            Zjednoczeni w modlitwie, prośmy dziś za wszystkich ulegających uzależnieniu od alkoholizmu. Za tych, którzy szukają w alkoholu rozwiązania swoich problemów, trudnych sytuacji, odpowiedzi na ból ich wnętrza, ucieczki od rzeczywistości, w której przyszło im realizować swoje zadania życiowe.

Tak wiele bólu, cierpienia jest tam, gdzie w grupie, rodzinie jest człowiek uzależniony. Łzy, kłótnie, gniew - to codzienność. Jak wielkiej trzeba siły i mocy dla tych, którzy przeżywają takie doświadczenia. Jak wielkiej potrzeba wiary, by w człowieku uzależnionym zobaczyć Boga, by go nie odrzucić, ale przygarnąć.


oceń
0
0

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Świadectwo

środa, 04 sierpnia 2010 13:04
Zamieszczam na blogu pliki z moim aktualnym świadectwem, zapraszam do posłuchania.
Pliki można pobrać, zapisać na dysku komputera i odsłuchać.
nagranie000.mp3
nagranie001.mp3
nagranie002.mp3

oceń
0
0

Myśli odwiedzających blog (4) | Dodaj swoją myśl

Sierpień - miesiąc trzeźwości

wtorek, 03 sierpnia 2010 14:11
Papież Polak prosił nas: "Proszę, abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu".
Nie bądźmy obojętni na te słowa. Starajmy się w życiu codziennym dostrzegać tych, których dotyka nałóg alkoholizmu i im pomagać, szczególnie poprzez modlitwę.
Miesiąc sierpień, miesiąc pamięci narodowej i pielgrzymek, miesiąc jasnogórski - niech będzie i w tym roku dla nas okazją przez dobrowolną abstynencję do dokonywania wkładu w trzeźwość narodu.


Modlitwa O odnowę moralną Narodu

Bogurodzico Dziewico, Królowo i Matko naszego Narodu!

Jednoczymy się przy Tobie w ufnej modlitwie i dziękujemy Ci za
wszystko, co uczyniłaś dla naszej Ojczyzny.
Zwierciadło sprawiedliwości! Daj nam łaskę zrozumienia, że
odnowę Narodu trzeba nam zacząć od własnego serca.
Spraw, abyśmy nie poprzestawali na oskarżaniu innych i wyliczaniu
ich przewinień.

Ucieczko grzesznych, ulecz nasze sumienia, daj nam poznać
wszystkie nasze winy, wielkie i małe. Pomóż zerwać z grzechem i
obojętnością.

Uchroń nas od niewiary, która jest źródłem wszelkiego zła. Tym,
którzy swe siły i zdolności poświęcają walce z Bogiem, udziel łaski
nawrócenia.

Daj opamiętanie nietrzeźwym, którzy tak poniżają w sobie godność
człowieka i marnują wspólne dobro Narodu.

Matkom i ojcom przypomnij odpowiedzialność za dar rodzicielstwa,
aby nikt w naszej Ojczyźnie nie podniósł ręki na bezbronne życie,
bo krew niewinnych woła z ziemi do Boga.

Matko Miłosierdzia, pomóż szczególnie tym, którzy daleko odeszli
od Boga, którzy przez grzech odwrócili się od Niego. Spraw, aby
przez szczerą skruchę i spowiedź powrócili do Twojego Syna.

Doprowadź do pojednania naszych braci z Bogiem, z najdalszych
dróg, z najbardziej powikłanych sytuacji życiowych.
Ratuj tych, którzy utracili nadzieję i nie mają siły dźwignąć się z
grzechu.

Matko dobrej przemiany! Stajemy przed Tobą w całej prawdzie i
błagamy Cię, uproś nam łaskę wewnętrznego odrodzenia. Wiemy,
że jako dzieci Narodu możemy liczyć tylko na Chrystusa i na Ciebie.
Nie pomoże nam nikt z zewnątrz. Musimy dźwigać się sami. W sobie
 musimy znaleźć siłę do głębokiej, moralnej odnowy Narodu. Gdy
będziemy mieli czyste serce i czyste ręce, nie zwycięży nas nikt, bo
 sam Bóg będzie naszą mocą.

Maryjo, uratuj każdego człowieka w Polsce dla Chrystusa, aby
odmieniło się oblicze polskiej ziemi, aby prawdziwie była ona
 Królestwem Twoim i Twojego Syna. Amen.


oceń
1
5

Myśli odwiedzających blog (12) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam;)

sobota, 31 lipca 2010 12:11
Witam. Dzis w Radio Aniol Beskidow 90,20 www.aniolbeskidow.pl bedzie moja audycja o ks. Popieluszko
a w przyszla sobote 7 sierpnia bedzie audycja o trzezwosci. Audycje beda o godz.13 i godz.20.
Pozdrawiam i zapraszam do posluchania:-)


oceń
0
0

Myśli odwiedzających blog (5) | Dodaj swoją myśl

Najbardziej koniecznym dziełem jest zawsze MIłOŚĆ.

czwartek, 29 lipca 2010 11:49

Zapytano mędrca,

która jest najważniejsza

godzina w życiu,

który człowiek jest

najbardziej znaczący

i które dzieło jest

najbardziej konieczne?

Oto jego odpowiedź:

Najważniejszą godziną jest zawsze godzina obecna!

Najważniejszym Człowiekiem jest ten, którego właśnie spotkałem!

Najbardziej koniecznym dziełem jest zawsze MIłOŚĆ.

 

 


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Modlitewny alfabet

środa, 28 lipca 2010 11:51


Ubogi farmer wracając późnym wieczorem z rynku do domu, znalazł się na drodze bez swojego modlitewnika. Koła jego wozu odpadły w samym środku lasu, więc zmartwił się, że dzień ten będzie musiał upłynąć bez odmówienia przez niego modlitwy.

Ułożył więc następującą: "Panie, uczyniłem coś bardzo głupiego. Opuściłem dom dziś rano bez mojego modlitewnika, a pamięć zawodzi mnie tak często, że nie mogę bez niego odmówić ani jednej modlitwy. Postanowiłem więc, że pięć razy wolno wyrecytuję alfabet, a Ty, który znasz wszystkie modlitwy poskładasz razem litery alfabetu, aby stworzyły modlitwę, której słów nie pamiętam."

I rzekł Pan do swoich aniołów: "Ze wszystkich modlitw, które dzisiaj usłyszałem, ta jedna była niewątpliwie najlepsza, ponieważ płynęła z prostego i szczerego serca".


oceń
0
0

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

Uff, jak gorąco;(

niedziela, 18 lipca 2010 11:30

Życzę deszczyku takiego przyjemnego,

Nie robiącego szkody a ochłodę przynoszącego,

Takiego co odświeży i ziemię zrosi...

Każdy z nas wzdycha teraz i o ochłodę prosi.

SERDECZNIE POZDRAWIAM:)


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Dzwon „Król Chwały” wraca do Bestwiny

środa, 07 lipca 2010 12:14

Zagrabiony przez Niemców podczas II wojny światowej gotycki dzwon po 69 latach wróci do Bestwiny na Podbeskidziu. Liczący 504 lata dzwon - starszy o 16 lat od wawelskiego dzwonu Zygmunta - odnaleźli kilka lata temu w jednej z bawarskich świątyń członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Bestwińskiej (TMZB). 7 lipca odbędą się uroczystości powitania bestwińskiego dzwonu.


W 2006 roku organizacja z Bestwiny zwróciła się do niemieckiego archiwum przy Muzeum Narodowym w Norymberdze z pytaniem, czy posiada ono jakieś dokumenty, dotyczące wywiezionych z Bestwiny dzwonów. Ustalono, że dzwon, służący niegdyś spalonemu w 1552 roku bestwińskiemu kościołowi pw. św. Jakuba, wisi na wieży kościoła parafialnego pw. Dzieciątka Jezus w Mitterfirmiansreut, w diecezji Passau w Bawarii.


Waleria Owczarz, przewodnicząca TMZB, wyjaśnia ,że formalnie dzwon zostanie bezterminowo użyczony bestwińskiej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.
Aby - ważący 580 kilogramów - dzwon, zwany „Królem Chwały", mógł wrócić do Polski, konieczne było rozebranie wieży niemieckiego kościoła. Za koszty rozbiórki wieży, demontażu dzwonu oraz założenia nowego dzwonu, a także doprowadzenia wieży do stanu sprzed demontażu zapłacić ma strona polska. Koszty przedsięwzięcia wstępnie oszacowano na około 7 tys. euro.


Gotycki dzwon zabrano z bestwińskiego kościoła 21 lipca 1941 roku. Wraz z dwoma innymi zrabowanymi wtedy bestwińskimi dzwonami - „Franciszkiem" z 1663 i „ Janem" z 1937 r. - trafiły wszystkie do Hamburga, gdzie niektóre z nich miał zostać od razu przetopione. Zanim to jednak nastąpiło, niemiecką hutę zbombardowali alianci. Po wojnie administrujące terenem władze amerykańskie, zamiast oddawać władzom komunistycznym, wolały wypożyczyć dzwony niemieckim parafiom. W ten sposób w 1952 dzwon z Bestwiny trafił do górskiej miejscowości w Bawarii. „Franciszek" służy w jednej z parafii w okolicach Kolonii. Najmłodszy „Jan" pękł już w chwili demontażu przez hitlerowców.


Łacińska inskrypcja na dzwonie - ufundowanym przez Jana Myszkowskiego, ówczesnego właściciela Bestwiny - brzmi: „O Królu Chwały przybądź z pokojem".

 
W imieniu Urzędu Gminy Bestwina, Towarzystwa Miłośników Ziemi Bestwińskiej i Proboszcza Parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Bestwinie zapraszam do udziału w uroczystościach powitania bestwińskiego dzwonu, który wraca po 69 latach pobytu w Niemczech do bestwińskiej parafii oraz na konferencję prasową, która odbędzie się w środę - 7 lipca po zakończeniu mszy św. Konferencja odbędzie się w Muzeum Regionalnym im. Ks. Bubaka w Bestwinie przy ul. Kościelnej 57 (woj. śląskie, powiat bielski).

21 lipca 1941 roku został wywieziony z Bestwiny. Na dwa tygodnie przed 69 rocznicą tego bolesnego wydarzenia powraca do swojej parafii.
Towarzystwo Miłośników Ziemi Bestwińskiej i cała wspólnota parafialna zapraszają na doniosłe wydarzenie powrotu zabytkowego, gotyckiego dzwonu z 1504 roku.
Dzwon o inskrypcji „o rex glorie veni cum pace - o Królu Chwały przybądź w pokoju",
uległ rekwizycji niemieckiej i po 69 latach wraca na swoje dawne miejsce, do Parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Bestwinie.
Na nowo stanie się kamieniem węgielnym naszej chrześcijańskiej tożsamości,gdzie już w XII wieku stał Chrystusowy Krzyż - znak i symbol wiary naszych przodków.
Program uroczystości:
7 lipca 2010r.
- godz. 17 - powitanie dzwonu na granicy Komorowic i Bestwiny (skrzyżowanie ul. Bialskiej z ul. Kwiatową, przy tzw. Zielonym Krzyżu) przez władze samorządowe oraz Towarzystwo Miłosników Ziemi Bestwińskiej,
- godz.18.00 - przywitanie Króla Chwały przed Kościołem w Bestwinie
- godz.18.15 - uroczysta koncelebrowana Msza Święta połączona z poświęceniem dzwonu, wzbogacona oprawą muzyczną chóru „Ave Maria"
- po nabożeństwie będzie okazja zapoznać się z historią zabytkowego dzwonu pochodzącego z 1504 roku jeszcze ze starego kościoła.
 - konferencja prasowa.

reportaż i zdjęcia z uroczystości kliknij


oceń
0
0

Myśli odwiedzających blog (12) | Dodaj swoją myśl

Wybory za nami...

poniedziałek, 05 lipca 2010 12:48
Jestem zawiedziona wynikiem wyborów Prezydenckich no ale cóż zrobić... Trzeba mieć Wiarę na każde dzisiaj, nadzieje na każde jutro,miłość na zawsze. KAŻDEGO DNIA TRZEBA DOKONYWAĆ WYBORÓW MIĘDZY DOBREM, A ZŁEM...
oceń
0
0

Myśli odwiedzających blog (12) | Dodaj swoją myśl

Radosny dzień:)

wtorek, 29 czerwca 2010 12:15
 

Dzis o godz.16 u nas w pokoju bedzie odprawial Msze sw.
ksiadz Marek Gizicki, Misjonarz z Tanzani:-)
strona ks. Marka - kliknij




Błogosławieństwo domu

Niech was błogosławi i strzeże Wszechmogący i miłosierny Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty.

O Najsłodszy Panie Jezu Chryste; wszechmogący Królu nieba i ziemi; Synu Dawidów, Jezu Nazareński, dla nas ukrzyżowany, Synu Boga żywego zmiłuj się nad tym domem, strzeż jego mieszkańców.

Niech Twoje Boskie błogosławieństwo towarzyszy im wszędzie, niech Duch Święty oświeca myśli i serca ich i niech moc jego działa przez nich na każdym miejscu.

Wszystko, co się w tym domu znajduje, tych, co doń wchodzą i z niego wychodzą, niech błogosławi i od złego zasłania błogosławieństwo Trójcy Przenajśw., aby się doń żadne nieszczęście nie zbliżyło.

Imię Święte Jezusa, z dziewięciu chórami Aniołów, niech będzie z tym domem, dając mu swój pokój.

Najświętsza Maryja Panna, niechaj go okrywa płaszczem macierzyństwa swego.

Św. Archaniołowie niech go strzegą.

Św. Apostołowie niech raczą być szafarzami dostatków jego.

Św. Ewangeliści niechaj utwierdzają i umacniają go.

Krzyż Chrystusa niech będzie dachem domu tego.

Trzy gwoździe Chrystusa niech będą zaporą jego.

Korona Chrystusa, niech będzie tarczą jego.

Jezusie, Maryjo, Józefie Św. i wszyscy Patronowie nasi i Wy Św. Aniołowie Stróżowie, sprawcie to u Boga w Trójcy Świętej Jedynego, aby raczył zachować ten dom od piorunów, ognia, gradu, powodzi, napadów złych ludzi i wszelkiego nieszczęścia, duszy lub ciału grożącego. Do czego niech nam dopomoże Bóg Ojciec, Bóg Syn, i Bóg Duch Święty. Amen.


oceń
1
1

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam:)

piątek, 25 czerwca 2010 13:56
Jutro w Radio Aniol Beskidow 90,2 www.aniolbeskidow.pl o godz.13 i godz.20 bedzie audycja, ktora przygotowalam z przyjaciolmi. Zapraszam do posluchania:-)


 

W audycji chciejmy się  bardziej zbliżyć do Jezusa, do Jego Serca.

Święte życie Jezusa na ziemi ukazało ludzkości najpiękniejsze cechy Jego Boskiego Serca. "Przeszedł przez ziemię czyniąc dobrze" - pochylał się nad każdym smutnym, chorym, strapionym, potrzebującym. Nie wahał się stanąć w obronie najmniejszych, przebaczał grzesznikom, wszystkich bezgranicznie kochał. Ta miłość właśnie zaprowadziła Go na Krzyż, na którym w całej pełni odsłonił przed nami swoje pełne miłości Serce. Pozwolił, by włócznia żołnierza przebiła je uwalniając z niego obfite strumienie krwi i wody.

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11, 28).

Trzeba każdego dnia na nowo wpatrzeć się głębiej w twarz Jezusa, słuchać Jego słów...
Usłyszeć bicie Jego Serca...


oceń
1
0

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Witam:)

czwartek, 17 czerwca 2010 11:33
Za oknem slonko, ale nie ma upału. Dobrze bo te upały strasznie mnie męczyły.
Teraz są MŚ więc kibicujemy z Robertem, on uwielbia piłkę nożną a ja się "wciągnęłam":-)


Pozdrawiam cieplo, życzę wszystkim, którzy odwiedzają mój blog dobrego dnia:-)

oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Wartość

środa, 16 czerwca 2010 13:29
 

Cokolwiek myślisz o sobie, w oczach Boga masz najwyższą wartość.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak ważne jest to, że istnieją.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak wiele znaczy sam ich widok.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, ile radości sprawia ich przyjazny uśmiech.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jakim dobrem jest ich bliskość.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, o ile bylibyśmy biedniejsi bez nich.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, że są darem niebios.
Mogliby wiedzieć, gdybyśmy im to powiedzieli.


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Do przemyślenia...

wtorek, 15 czerwca 2010 14:04
  PAMIĘTAJ O TYM:

 

To śmieszne, jak prostym jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się,
dlaczego świat zmierza do piekła.

To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w gazetach,
a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia.

To śmieszne, jak bardzo każdy chce iść do nieba, pod warunkiem,
że nie będzie musiał wierzyć, myśleć, mówić, ani też czynić czegokolwiek,
czegokolwiek, czym mówi Biblia.

To śmieszne, jak ktoś może powiedzieć „wierzę w Boga" i nadal iść za szatanem,
który tak a'propos też „wierzy" w Boga.

To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być sądzeni.

 

To śmieszne, jak możesz wysyłać tysiące dowcipów e - mailem, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełznany ogień, ale kiedy zaczynasz przesłania dotyczące Boga,
ludzie dwa razy zastanawiają się, czy podzielić się nimi.

To śmieszne, jak wiadomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyber - przestrzeni, lecz publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.

 

To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w niedzielę, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.

Śmiejesz się?

To śmieszne, że kiedy przeczytasz tę wiadomość, nie wyślesz jej do zbyt wielu osób z twojej listy adresowej, ponieważ nie jesteś pewny, w co wierzą lub co o tobie pomyślą, kiedy im to wyślesz.

To śmieszne, jak bardzo mogę być przejęty tym, co inni ludzie pomyślą o mnie, zamiast tym, co pomyśli o mnie Bóg.

Przekaż to dalej, jeśli uważasz, że warto.

Jeśli nie, to wyrzuć... Nikt się o tym nie dowie. Lecz, jeśli to wyrzucisz, nie stój z boku i nie narzekaj nad fatalnym losem swojego życia i świata...

 

 


oceń
1
1

Myśli odwiedzających blog (11) | Dodaj swoją myśl

Błagajmy Miłosierdzie Boże

sobota, 05 czerwca 2010 13:38
     



   "O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas ufamy Tobie" /Dz. 187/
Dociera wiele głosów, Braci i Sióstr, którzy kochają naszą Ojczyznę, którym zależy na szczęściu każdego z nas. A są to głosy pełne niepokoju i troski o nasz los, o to wszystko co dla każdego z nas najcenniejsze.
Św. Faustyna pisała w swoim Dzienniczku słowa Pana Jezusa: "Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje". /Dz. 1732/
To szczególne wezwanie i chyba nadszedł czas, gdy serca mamy na tyle gorące, by na nie odpowiedzieć.
Jan Paweł II wołał: "Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!" /2 czerwca 1979r. na Placu Zwycięstwa/


Jezu, Królu Miłosierdzia,
który powiedziałeś do św. s. Faustyny, że "Polskę szczególnie umiłowałeś",
stajemy dziś przed Tobą i odwołując się do tej szczególnej miłości
wołamy o Twoje Miłosierdzie dla Ojczyzny naszej.
Przebacz nam nasze grzechy i niewierności, pochyl się nad słabością naszą.
Jezu, ufamy Tobie!
Ufamy Twoim obietnicom!
Ufamy wszechmocy Twojego Miłosierdzia!
"Jesteśmy Twoim ludem, Panie".
Dlatego zjednoczeni w Twoje Imię, w tak trudnym momencie dziejów,
wzywając orędownictwa Maryi naszej Królowej i naszych Świętych
wołamy wraz z Janem Pawłem II
"Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi!
Tej ziemi!"
Amen.


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Nowenna

poniedziałek, 24 maja 2010 11:38


Przeżywamy maj, piękny Maryjny miesiąc, ale w tym roku jest to trudny czas dla wielu z nas.
Proszę pamiętajmy w modlitwie o tych, których dotknęła fala powodzi.
Połączmy sie w nowennie 9-cio dniowej odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego.
Prośmy o ustanie deszczu i pociechę dla powodzian.


Panie, wysłuchaj naszego pokornego wołania i udziel nam pogody;
chociaż słusznie cierpimy za nasze grzechy, okaż nam swoje miłosierdzie
i daj nam doznać Twojej dobroci. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (5) | Dodaj swoją myśl

Zapraszam:)

sobota, 22 maja 2010 11:51
Witam. Dzis w Radio Aniol Beskidow 90,2 http://www.aniolbeskidow.pl o godz.13 i godz.20 bedzie audycja, ktora przygotowalam z przyjaciolmi. Zapraszam do posluchania:-)
oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (8) | Dodaj swoją myśl

Dzień - Najpiękniejszy ze wszystkich darów

wtorek, 04 maja 2010 12:24
 



Każdego poranka bogaty i wszechpotężny król Bengodi odbierał hołdy swoich poddanych. W swoim życiu zdobył już wszystko to, co można było zdobyć i zaczął się trochę nudzić.
     Pośród różnych poddanych zjawiających się codziennie na dworze, każdego dnia pojawiał się również punktualnie pewien cichy żebrak. Przynosił on królowi jabłko, a potem oddalał się równie cicho jak wchodził.
     Król, który przyzwyczajony był do otrzymywania wspaniałych darów, przyjmował dar z odrobiną ironii i pobłażania, a gdy tylko żebrak się odwracał, drwił sobie z niego, a wraz z nim cały dwór. Jednak żebrak tym się nie zrażał.
     Powracał każdego dnia, by przekazać królewskim dłoniom kolejny dar. Król przyjmował go rutynowo i odkładał jabłko natychmiast do przygotowanego na tę okazję koszyka znajdującego się blisko tronu. Były w nim wszystkie jabłka cierpliwie i pokornie przekazywane przez żebraka. Kosz był już prawie całkiem pełen.
     Pewnego dnia ulubiona królewska małpa wzięła jedno jabłko i ugryzła je, po czym plując nim, rzuciła pod nogi króla. Monarcha oniemiał z wrażenia, gdy dostrzegł wewnątrz jabłka migocącą perłę. Rozkazał natychmiast, aby otworzono wszystkie owoce z koszyka. W każdym z nich, znajdowała się taka sama perła. Zdumiony król kazał zaraz przywołać do siebie żebraka i zaczął go przepytywać.

- Przynosiłem ci te dary, panie - odpowiedział człowiek - abyś mógł zrozumieć,
że życie obdarza cię każdego dnia niezwykłym prezentem,
którego ty nawet nie dostrzegasz i wyrzucasz do kosza.
Wszystko dlatego, że jesteś otoczony nadmierną ilością bogactw.
Najpiękniejszym ze wszystkich darów jest każdy rozpoczynający się dzień"


oceń
0
1

Myśli odwiedzających blog (6) | Dodaj swoją myśl

Witam...

środa, 28 kwietnia 2010 12:01
Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i wpisy, to daje mi siłę, że to co robię ma sens...
Dziś mam gorszy dzień, jakoś słabo się czuję...
Wczoraj po długiej smsowej rozmowie z kimś kto chciał ode mnie odpowiedzi na wiele trudnych wręcz filozoficznych pytań poczułam się zbyt słaba by na nie odpowiedzieć... Nie potrafię ot tak sobie komuś udawadniać np. że Bóg istnieje...
Ja to czuję, wierzę..., całym swym życiem... Czy to źle? Czy przez to jestem egoistką?:(
Chcę o Bogu dawać świadectwo i robię to jak najlepiej potrafię, może to za mało...
Ciężko mi dziś...:(

oceń
1
1

Myśli odwiedzających blog (7) | Dodaj swoją myśl

sobota, 1 października 2016

Odwiedziło mnie miłych gości:  123 373  

O mnie

Mam na imię Renata (38 lat),jestem osobą niepełnosprawną, mieszkam w ok.Bielsko-Biała.Choruje na zanik mieśni.Od stycznia 2007r. jestem pod respiratorem.Moje życie toczy się w czterech ścianach,musiałam przyzwyczaić się do wielu ograniczeń,ale z Bożą pomocą prawie się to udało.
Mimo wszystko jestem osobą pogodną,staram się robić to, co mogę.Kiedyś, gdy siły były większe miałam swój zespół religijny,śpiewaliśmy na mszach,festiwalach piosenki religijnej,byłam animatorką grupy „Dzieci Bożych. Teraz by coś robić bardzo pomocny jest mi komputer,to moje „okno na świat” i "narzędzie" pracy.

19 kwietnia 2009 o godz. 12 Bóg połączył mnie i ukochanego Anioła Roberta w Sakramenie Małżeństwa:-)

O moim blogu

Tą stronką chcę połączyć osoby niepełnosprawne, by uwierzyły w siebie i nigdy nie traciły nadziei... Proszę napisz do mnie... renata.slosarczyk@poczta.onet.pl 

Kalendarz zapisków

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Z radością liczę,że...:-)))

Odwiedziło mnie miłych gości: 123373
Pozostawiło swoją myśl:
  • liczba: 386
  • komentarze: 1137
Bloog istnieje od: 3475 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl