Ostatnio mniej piszę na blogu, jakoś brakuje mi "weny";-)
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie:-)
Może to wina tej zimowej aury, najlepiej by było przespać zimę jak niedźwiadek;)
Wiem jak ważna jest w moim życiu obecność bliskiej osoby...
dlatego życzę Wam byście nigdy nie byli samotni...
Kiedy zimny wiatr będzie szarpać koronami drzew
życzę Wam przytulnego schronienia
Kiedy uśmiech rozjaśni Waszą twarz a radość duszę
życzę Wam kogoś, z kim będziecie mogli się tym podzielić
Kiedy smutek zagości u Was na chwilę
życzę Wam by był ktoś,
kto siądzie obok i po prostu będzie
A kiedy zapragniecie ciszy i samotności
życzę byście w nich znależli ukojenie zmartwień
Życzę Wam tego wszystkiego,
czego sami dla siebie pragniecie najbardziej
i co da Wam radość spełnienia
Gdybym była krawcem czasu,
To po nocach skrycie,
Szyłabym dla smutnych ludzi.
Nowe piękne życie,
Piękne jak spod igły
i trwałe tak,
że miłość nie zniszczy się nigdy.
Z jednej tkaniny wszyscy jesteśmy,
co się wyciera, strzępi przez lata,
Lecz jeśli chcemy, te wszystkie dziury
miłością da się załatać.
Na chłody dałabym ludziom
Podszewkę z nadziei,
W rękawach po uśmiechu,
Gdyby ktoś się rozkleił...
Witam w tę mroźną niedzielę, brr! Jak dobrze że w domu tak cieplutko:-) Życzę Bożej opieki na cały dzień. Pozdrawiam serdecznie:-)
posiada status Organizacji Pożytku Publicznego.
Jeżeli nie jest Ci obojętny los niepełnosprawnych osób- pomagajmy RAZEM!
Przekaż 1 % podatku na działalność statutową Stowarzyszenia.
To bardzo proste. Wystarczy wpisać w zeznaniu podatkowym PIT 36, PIT 37 lub PIT 28:
Nazwę organizacji: STOWARZYSZENIE NA RZECZ DZIECI I MŁODZIEŻY NIEPEŁNOSPRAWNEJ „RAZEM"
Nr KRS: 0000274845
Wyliczyć kwotę 1 procenta podatku i wpisać do odpowiedniej rubryki.
Urząd Skarbowy sam prześle wyliczoną kwotę do wskazanej organizacji
Za miłość, za wierność,
Za radość, za łzy szczęścia,
Za uśmiech o poranku,
Za pocałunek na dobranoc,
Za wszystko co było i będzie,
Za smak prawdziwej miłości i
ciepły dotyk ukochanych
dłoni, a przede wszystkim
Za to, że jesteś:
Dziękuję Ci...

Wczoraj mieliśmy z Mężusiem radosny dzień:) 9 MIESIĄC NASZEGO MAŁŻEŃSTWA:)))
Boże dziękujemy za wszelkie dobro, którym nas obdarzasz...

może w niebie coś się stało?...
Może się aniołki czubią
i biel skrzydeł przy tym gubią?...
Albo piorą swoje szaty,
i strzepują puch skrzydlaty?...
Może dość grzechów świata mają i w
niewinności biel go ubierają?
Albo tworzą nieziemskie wzory,
wysypując na ziemię całe ich wory?...
Może tkają ciepłą puchową pierzynę,
by przed mrozem okryć każdą roślinę?
Albo kruszą płatki nieziemskiego kwiatu,
by boskość Pana obwieścić światu?...
Jakakolwiek jest bieli przyczyna -
to pięknie wygląda
dziś ziemska kraina:-)

i wyciągasz do niego rękę,
zawsze wtedy jest Boże Narodzenie.
Zawsze ilekroć milkniesz by innych wysłuchać,
zawsze kiedy rezygnujesz z zasad,
które jak żelazna obręcz
uciskają ludzi w ich samotności,
zawsze kiedy dajesz odrobinę nadziei załamanym,
zawsze kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość,
zawsze ilekroć pozwolisz,
by Bóg pokochał innych przez Ciebie
- zawsze wtedy jest Boże narodzenie
Matka Teresa z Kalkuty

Dzień wczorajszy jest historią.
Jutrzejszy - tajemnicą.
Dzisiejszy jest - darem.
Dzielmy się wiarą jak chlebem,
Dajmy świadectwo nadziei.
Bóg ofiarował nam siebie
i my mamy się nim z ludźmi dzielić
Chleba tego nie zabraknie.
Rozmnoży się podczas łamania.
Potrzeba tylko rąk naszych
i gotowości działania.
Nikt nie zapala lampy, by ją schować pod kocem.
Skoro Bóg nas światłem natchnął,
trzeba z tym światłem iść w drogę.
Odrzućmy zwątpienia i trwogę
I choć świat śmieje się z proroków
Musimy świadczyć odważnie
w służbie ludziom i Bogu.
Na str. Duszków
http://www.duszki.pl/poogladaj_poczytaj/swiadectwa/swiadectwa.html
zamieszczamy świadectwa, może i Ty chcesz się podzielić swoim słowem.
Bardzo prosze o kontakt mailowy.
renata.slosarczyk@poczta.onet.pl

Najpierw zielony, pełny świeżości...
Czasem pokryty rosą jak łzami, chwilami ogrzany promieniami słońca...
Z biegiem lat jego kolor zmienia barwę aż staje się szary i...bez sił opada na ziemię...
Tylko Bóg jest początkiem i końcem życia,
On daje tchnienie by ten nasz "liść" mógł być niesiony powiewem Ducha świętego
tak długo jaka jest wola Boża.
Dzis za oknem słonko, ładnie nam świeci w 6 miesiąc naszego Małżeństwa:-) Czuje się rożnie, miałam zła noc, ale ufam Najwyższemu, On wie co robi...



Centrum Apostolatu MARGARETKA - Ośrodek Krzewienia Modlitwy za Kapłanów w Polsce powstał w kwietniu 2009 roku w odpowiedzi na rosnące zainteresowanie wiernych tą formą modlitwy.
Istotą Apostolatu MARGARETKA jest codzienna modlitwa za konkretnych kapłanów, jako odpowiedź ma prośbę Maryi Królowej Pokoju
Od 1981 roku Apostolat gromadzi wiernych na całym świecie, którzy swoją modlitwą i wyrzeczeniem wspierają ofiarnie Kapłanów. Błogosławione owoce modlitwy znajdują odzwierciedlenie w licznych podziekowaniach i świadectwach
Członkami Apostolatu MARGARETKA zostają ludzie o wielkich sercach, którzy pragną chronić swoich Pasterzy najskuteczniejszą bronią, jaką jest modlitwa i umacniać swoją osobistą więź z Chrystusem za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny.
Naszym pragnieniem jest, aby dzieło Apostolatu MARGARETKA było przede wszystkim dobrą szkołą życia z Bogiem i aby zostało docenione przez Kapłanów i polecane wierzącym, aby nieustający dar modlitwy trwał.
kliknij Centrum Apostolatu MARGARETKA - Ośrodek Krzewienia Modlitwy za Kapłanów w Polsce

moich myśli i uczuć posłańcu...
Nieś ludziom radość
w czasie niełatwym...
Zawiruj z wiatrem
w szalonym tańcu...
Uśmiech przyjaźni
rozsiej wokoło...
Swymi barwami
nieś ukojenie...
Muśnięciem w sercu
spokój wywołaj...
W radość zamieniaj
ból i cierpienie...
Wietrze, listkowi
bądź przewodnikiem
i nieś go wszędzie,
gdzie są pragnienia...
Niech miłość wzbudza
swoim dotykiem
i spełnia wszystkie
ludzkie marzenia...
Prawdziwa dobroć to dawanie siebie,
każdego dnia, od nowa.
Bez zapłaty, bez faktury,
bez procentu...
Po prostu...z serca:-)
Obchodzimy dzisiaj Uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej, w której nasz naród dostrzega swoją szczególną Orędowniczkę i wzór do naśladowania. Podczas jednej z pielgrzymek do Ojczyzny, wpatrując się w oblicze Jasnogórskiej Madonny, Sługa Boży Papież Jan Paweł II, powiedział: „Tutaj zawsze byliśmy wolni!"
Wspominając zatem Jej opiekę podczas „szwedzkiego potopu" zdajemy sobie sprawę, że Maryja chce przezeń nauczyć nas czegoś więcej: bycia wolnymi sercem - od grzechu, zbyt wielkich ambicji, rzeczy materialnych, i otwarcia się na Tego, którego ofiaruje nam Ona w Jasnogórskiej Ikonie, który stanowi centrum ludzkiej historii oraz jest sensem naszego życia - na Jezusa.
Te trzy słowa wypowiada do nas dzisiaj Maryja: Jestem! Pamiętam! Czuwam!.
Ja Maryja, Jestem!
Jestem obecna w mej Jasnogórskiej Ikonie, ale jestem obecna w twoim szarym, codziennym życiu: w różnych jego tajemnicach: radosnych bolesnych. Znasz moją delikatność i moją wrażliwość, i to, że nigdy się nie krzyczę i się nie narzucam.
Jestem obecna przy starcu, który został sam w domu, nie ma z kim słowa zamienić, a jest mu tak trudno otworzyć się na Boga w modlitwie.
Jestem obecna przy małżonce i matce, której trudno uwierzyć na nowo w ludzką miłość i we wdzięczność dzieci.
Jestem przy ojcu - który nie czuje się dowartościowany, do domu przynosi coraz lichsze zarobki, i nie może porozumieć się z dziećmi.
Jestem przy chłopcu i przy dziewczynie, którym tak trudno jest kochać, bo zamiast miłości wciska się im egoizm. Jestem przy nich obecna, bo są samotni szukając swej drogi, miłości życia i miejsca pracy.
Jestem przy wszystkich dzieciach, niosąc małe krzyże ich życia.
Ja Maryja, Pamiętam!
Tak pamiętam, jakim dobrem obdarzył Mnie Bóg na ziemi, choć nie od razu to dobro potrafiłam zrozumieć. Na ołtarzu Nawiedzenia przed Obrazem leży Księga Pisma Świętego, a w niej zapisana część mojego życia.
Pamiętam to wszystko i będę pamiętać.
Pamiętając i dziś wołam do Ciebie słowami Biblii:
Wielkich dzieł Bożych nie zapominajcie;
Strzeż się, byś nie zapomniał o Panu.
Człowiek jest wobec Boga, trwa przy Bogu poprzez to, że pamięta. Poprzez to, że zachowuje słowa Boże i wielkie sprawy Boże, i rozważa je w sercu swoim tak, jak czyniłam w Nazarecie, na piaszczystych ścieżkach Judzkiej Pustyni, krocząc za moim Synem, i w Jerozolimie, gdzie dopełnił się testament Bożej miłości.
Ja zawsze byłam przy Nim, jak mądrość z dzisiejszego pierwszego czytania.
Byłam, gdy przynoszono Mu chorych, a ci odchodzili uzdrowieni;
Byłam, gdy podzielił chleb między tysiące ludzi;
Byłam wreszcie, gdy wszyscy uciekli od Niego, i gdy umierał na Golgocie.
Stałam wtedy obok Jana i powtarzałam: Jestem przy Tobie, Synu! Pamiętam!
I wy pamiętajcie.
Nie zapominajcie dzieła stworzenia! Otwórzcie oczy na piękno tego świata: na tajemnicę życia i na barwy kwiatów, na piękno lasu i łaki! Otwórzcie oczy na piękno zapisane w drugim człowieku!
Nie zapominajcie odkupienia: krzyża, zmartwychwstania, Eucharystii, Pięćdziesiątnicy! Umiejcie dostrzec ogrom Bożej miłości zamknięty w znakach i słowach mszy świętej, w modlitwie i sakramentach!
Aby nie zapomnieć - Księga Pisma Świętego - przed Mą Ikoną i na półce Twojego domu! Zgłębiajcie je, by poznać mego Syna - Chrystusa! Kto nie zna Pisma, nie pozna Jego, i nie zostanie rozpoznany przez Niego w dniu sądu!
Ja Maryja, Matka, Czuwam!
Na ołtarzu Nawiedzenia przed mą Ikoną świeca. Oznacza postawę matki. Życie każdej matki, jej powołanie, wyraża się właśnie w czuwaniu. Jest to czuwanie nad człowiekiem od pierwszych chwil zaistnienia.
I ja byłam matką i wiem, co znaczy czuwać: z radością, ale i w smutku, w Betlejem i na Golgocie, po zmartwychwstaniu i w jerozolimskim wieczerniku w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy rodził się Kościół.
Widząc płomień tej spalanej świecy, ja pierwsza „czuwająca", proszę was: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie!
Co to znaczy czuwać?
Taką odpowiedź dał na to pytanie Jan Paweł II: To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężać je w sobie. [...] Czuwam - to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. [...] Czuwam - to znaczy: miłość bliźniego

Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze ciepłe słowa w komentarzach i księdze gości:)
One dają mi siłę by to co robię czynić dalej. Że to wszystko ma sens:)
Dziękuję Wam z całego serca, niech nadzieja trwa...

Boże, w majestacie nieskończony,
który stworzyłeś nas na swoje wyobrażenie,
pomóż nam dostrzegać w sobie wzajemnie podobieństwo Twoje i szanować siebie.
Miłości niepojęta,
który w Synu swoim umiłowałeś nas do końca, odnawiaj w nas miłość,
ślubowaną przed Twoim ołtarzem, aby w nas nie gasła i nie słabła,
abyśmy miłując się wzajemnie,
szukali Twojej woli na każdy dzień.
Boże, który wierny jesteś w obietnicach swoich,
Boże wieczny i niezmienny,
wzmacniaj nasze słowo wierności małżeńskiej,
aby nie zwyciężyła nas słabość,
aby niebezpieczeństwa nas nie pokonały,
ale by jaśniała wierność w naszym związku ku Twojej chwale i naszemu dobru.
Amen.

Kościół wzywa mnie do radości, ponieważ zostałaś, o Maryjo, z ciałem i duszą wzięta do nieba i z Chrystusem królujesz na wieki. Niebo jest dla mnie daleko. Nie umiem sobie wyobrazić, jak tam będzie. Ty, która zatriumfowałaś nad śmiercią, ponieważ jesteś bez grzechu, przypomnij mi, że cierpienie i śmierć są jego następstwem. Umocnij we mnie wolę walki z grzechem. Pani, która wiesz, że już nic Ci nie zagraża i nic nie może ograniczyć Twego szczęścia, podtrzymuj moją nadzieję, by rozczarowania życiowe nie zabiły we mnie wielkich pragnień i by małe potrzeby codzienne nie przysłoniły mi wieczności.
Sam Bóg nakazał, byśmy ziemię czynili sobie poddaną i byśmy pomagali sobie jak bracia.
Ty, Pani, już jasno widzisz, że przez pracę na ziemi dojrzewamy do prawdziwego królestwa w niebie. Widzisz, jak Bóg nagradza najdrobniejszą usługę oddaną bliźniemu, jakby Jemu samemu była wyświadczona. Spraw, abym patrząc oczyma wiary na moje życie coraz lepiej to zrozumiał i życiem według przykazań zasłużył na życie wieczne. Amen.
Maryjo prowadz mnie przez ścieżki życia bym umiała czerpać radość z tego co mi dajesz.
Utul do swego serca i prowadź drogą miłości- bo miłość to najwiekszy skarb dany nam od Boga

Bądź dla innych pomocą
w trudnej godzinie i pocieszaj sercem,
aż smutek minie.
Dla smutnych bądź słońcem,
dla głodnych
bądź chlebem,
dla spotkanych
bądź radością,
a dla najbliższych niebem...

Św. Jan Vianney - patron proboszczów
W dniu 4 sierpnia we wspomnieniu liturgicznym czcimy wielkiego kapłana, patrona proboszczów, św. Jana Marię Vianney'a.
Czasy Wielkiej Rewolucji, a następnie cesarza Napoleona I były okresem trudnym dla Kościoła we Francji. Był to czas rozprężenia, chaosu, wielkiej krzywdy ludzkiej. Prawie 46 tysięcy duchownych skazanych zostało na banicję, wielu zamordowano, inni cierpieli w więzieniach.
W takich to czasach, 8 maja 1786 r., urodził się Jan Maria Vianney. Był synem ubogiego wieśniaka w małej wiosce Dardilly koło Lyonu. Wielki wpływ na chłopca miała świątobliwa matka, której przykład najbardziej działał na wrażliwe serce Janka. Kiedy po latach mówił do matek, tak wspominał swoją: "Wszystko zawdzięczam swej matce... Cnota matki łatwo przenika serce dziecka, które stara się czynić zawsze to, co widzi, że matka jego czyni".
Do 19. roku życia pracował w domu ojca, pasąc owce, a później wykonując cięższe prace na roli i w winnicy. Uczęszczając do szkoły, nauczył się zaledwie czytać i pisać. Podziwiając cuda natury, którymi dobry Bóg obdarzył mieszkańców ziemi, wyostrzył swój zmysł spostrzegawczy i wypełniał podświadomie swą wyobraźnię bogatym zapasem obrazów, którymi później potrafił ubarwiać nauki i kazania.
Na przykładzie św. Jana Vianney'a okazało się dobitnie, że nie wyłącznie wykształcenie i nauka czynią człowieka zdatnym do pracy duszpasterskiej. Młodego Jana przygotowywał do Małego Seminarium miejscowy proboszcz, który miał z nim niemało kłopotów. Wśród 250 uczniów Jan był jednym z najgorzej uczących się, choć z uporem zdobywał wiedzę, by ukończyć seminarium. Po otrzymaniu święceń kapłańskich, został wikariuszem u swego proboszcza. Między duszpasterzem nauczycielem a duszpasterzem uczniem wywiązało się swoiste współzawodnictwo w modlitwie, w spełnianiu posług miłosierdzia, w pracach duszpasterskich.
Po pewnym czasie Jan otrzymał w zapadłym zakątku diecezji Lyonu samodzielną - liczącą 230 mieszkańców - parafię w Ars. Jej mieszkańcy odeszli od praktykowania Bożych przykazań i zapomnieli, co to dobry uczynek i na co przeznaczona powinna być niedziela. Zamiast w ten dzień iść do kościoła, woleli przebywać w karczmie. Na takie, prawie misyjne gospodarstwo, przyszedł pełen zapału kapłan wyrosły z ludu wiejskiego i chcący temu ludowi przekazać najlepsze wskazówki dla godnego życia, według zasad Ewangelii. Na nic zdawały się starania nowego proboszcza, który w niedzielę uderzał w dzwony, zapraszając parafian do kościoła. Nie pomagało upiększanie świątyni, wyposażanie jej w nowe obrazy i figury. Tygodniami całymi pracował ksiądz Vianney nad swymi kazaniami, by były one przystępne dla ucha jego słuchaczy. Wydawało się, że ziemia, na którą wysiewał ewangeliczne ziarno, była zbyt twarda i kamienista, by mogła wydać plon.
Przeżywał chwile zwątpienia, wydawało mu się, że nie podoła tej pracy, że będzie musiał prosić o przeniesienie. Zaczął pościć, umartwiać się, modlić się długo w nocy w intencji swych parafian, leżąc krzyżem w pustym kościele. Zaczął też odwiedzać swych parafian, interesować się ich życiem, wspomagać najbardziej potrzebujących, na co przeznaczył nawet pieniądze ze sprzedaży swych mebli, zostawiając sobie tylko łóżko, dwa stare stoły, kilka krzeseł, żelazny piec i jeden garnek. Chciał upodobnić się do swych parafian w ubóstwie i nędzy szarych dni.
Powoli, stopniowo parafianie zaczynali go rozumieć. Był już jednym z nich, szli do niego po pomoc, po radę. Ludzie zaczęli go autentycznie kochać, zmieniali swe dotychczasowe upodobania, zapominali o kieliszku, coraz więcej przybywało ich w kościele. Wieść o proboszczu z Ars rozeszła się po całej okolicy, jego praca w konfesjonale okazała się niezwykle owocna. W końcu jego sława stała się niewygodna dla wielu, popłynęły różnorakie donosy na tego prostego duszpasterza. Jednak sąd biskupi odrzucił je i nakazał bogobojnemu duszpasterzowi dalsze prowadzenie parafii.
Do Ars jęli przybywać ludzie z całej Francji, pragnąc wyspowiadać się u księdza Vianney'a. Przez trzydzieści lat przesiadywał w swym konfesjonale, często przez wiele godzin, jednając ludzi z Bogiem, udzielając dobrych rad na dalsze życie. Ten święty mąż ze szczególną łaską Bożą rozumiał grozę grzechu. Wiedział, że tylko w konfesjonale znajduje się odrodzenie człowieka do nowego życia w Bogu.
Wielu ludzi, którzy go poznali, po rozmowie z nim, po wysłuchaniu jego kazań doznawało nagłego olśnienia, odkrywając właściwy kierunek, by ratować Kościół we Francji.
Wyniszczenie ascezą i chorobą stało się powodem jego śmierci w dniu 4 sierpnia 1859 r. Beatyfikowany został 8 stycznia 1905 r., a kanonizowany 31 maja 1925 r. przez papieża Piusa XI.
Również dzisiaj do Ars przybywają liczne pielgrzymki, by przy relikwiach patrona proboszczów wypraszać łaski dla siebie i modlić się, by na świecie każda parafia miała świątobliwych duszpasterzy, pragnących przybliżać Boże królestwo na ziemi.

Chrześcijanin, który chce zbawić swoją duszę, zaraz po przebudzeniu kreśli na sobie znak krzyża, oddaje swoje serce Bogu, ofiaruje Mu wszystkie swoje uczynki i przygotowuje się do modlitwy. Bez niej nigdy nie idzie do pracy - bierze wodę święconą, klęka i modli się przed wizerunkiem Ukrzyżowanego. Nigdy o tym, bracia, nie zapominajmy - od dobrze rozpoczętego dnia zależy cały szereg łask, jakich udzieli nam Bóg, żebyśmy dzień przeżyli w sposób święty.
Św. Jan Vianney
Jest takie miejsce,
dobrze schowane
przed deszczem,
wichrem i huraganem.
Można tam trafić
bez wiele trudów,
nie trzeba
wcale wspaniałych cudów.
Nie jest to dom,las,
ani rzeka lecz gorące,
życzliwe SERCE człowieka.

Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem...
Tak, właśnie przyszła, jest...:-)
A wraz z Nim uśmiech, dobroć, dłonie zawsze gotowe do pomocy...
Taka jest właśnie moja NADZIEJA:-) i dlatego już dwie stokrotki...:-)
Miłość nigdy nie będzie wymagać od Ciebie zrobienia czegoś, co nie jest dla Ciebie dobre.
Miłość nie jest odczuciem, ona jest zasadą. W miłości pojawią się odczucia, ale one nie są dowodem miłości.
Miłość chce tego, co dobre dla drugiej osoby. Własna osoba jest na drugim miejscu.
Miłość nie jest zadłużeniem. Miłość przynosi wzrost, który zmienia osobę.
Miłość to wybór i postawa. Miłość nie jest ślepa.
Miłość szanuje wybory kochanej osoby. Gdy kochamy, nie narzucamy swojej woli.
Przyjęta miłość staje się błogosławieństwem.
Utrzymanie miłości wymaga poświęcenia, inicjatywy, czasu i ciężkiej pracy.
Bóg to miłość. Dlatego miłość jest zawsze dobra.
Miłość jest jak księżyc:
jeśli się nie wznosi - opada.
Miłość jest albo pokorna, albo jej wcale nie ma.
Miłości nie można kupić ani sprzedać - można tylko ofiarować.
Miłość zamiast mówić: "Dam ci pocałunek", mówi: "Podam ci rękę".
Miłość jest jak bezmiar wód, nigdy się nie kończy.
Miłość buduje mosty i pierwsza wyciąga dłoń.
Miłość jest cały czas gorąca, nawet wtedy gdy wokoło zwały śniegu.
I potrafi roztopić zmarznięte serce, dając światło i ...
Wszystko zakwitnie.
Kochać, to zrobić więcej niż niezbędne.
Kochać, to uczynić szczęśliwym drugiego człowieka.
JEZU KAŻDEGO DNIA PROWADŹ NAS DROGĄ MIŁOŚCI...

Panie mój, Ty też stałeś się człowiekiem
i wziąłeś ciało z Matki Dziewicy.
Ty też za ziemskiego życia zechciałeś mieć Matkę.
Dziś jest święto wszystkich matek.
Dziękuję Ci za moją matkę.
Jej zawdzięczam to, że jestem.
Z niej wziąłem swoje ciało, swoją krew.
Ona mnie karmiła swoim mlekiem. Ona nic za to nie chce ode mnie,
pragnie tylko i modli się, abym był dobry
i w życiu szczęśliwy.
Dziś powiem jej wiele razy, że za wszystko jej dziękuję,
że kocham ją zawsze i zawsze będę jej radością.
Tobie dziś, Panie, dziękuję za cud, jakim jest moja matka.

Maj od niepamiętnych czasów poświęcony jest czci Matki Bożej. Kiedy wszystko w przyrodzie kwitnie, pachnie i śpiewa, zwracamy się do Matki Jezusowej. To jest tak, jak w rodzinie. Kiedy człowiek jest jeszcze dzieckiem i przeżywa okres, który potem z perspektywy lat będzie nazywał najpiękniejszym czasem życia, okres dzieciństwa - wtedy pierwszą i najbliższą, kochającą nade wszystko osobą jest dla niego matka.
Podobnie jest w maju. Cała przyroda przeżywa jakby odnawiające się dzieciństwo. Człowiek poddaje się urokowi tego miesiąca i jest to najlepszy moment, by pomyśleć o Matce nas wszystkich - Maryi. Pisała przed laty Maryla Wolska:

Wszystko mówi dziś do Ciebie,
Głosy ludzkie, kwietne, wietrzne
I doczesne, i przedwieczne,
Wszystko się u stóp Twych kaja,
Pąki w sadach, ziarna w glebie,
Wszystko garnie się do Ciebie,
Ty gwiaździsta Pani Maja

Życzę Ci słońca i deszczu,
na przemian, żeby się nie nudzić,
kiedy Ci słońca będzie za wiele,
to deszcz Cię może ostudzić.
Życzę Ci fantazji,
ozdób Twe niebo skrzypcami,
zatańcz ze szczęścia na ulicy
i marząc rozmawiaj z kwiatami.
Życzę Ci zdrowia
dla ciała, miej zdrową duszę,
bo kiedy dusza jest chora,
to ciało przeżywa katusze.
Życzę Ci kolorów,
czarownych barw wesołej tęczy,
barw letnich pachnących ogrodów,
czegóż można chcieć więcej?
Życzę Ci miłości
takiej normalnej głębokiej i szczerej,
ona Ci spełni te wszystkie życzenia
i tego Ci życzę mój Aniele
Pragnę podzielić się z Wami niespodzianką:-) Wspólnota Duszków przygotowała specjalną stronkę
ślub- kliknij
Z całego serca dziękujemy Duszkom za tą WSPANIALA NIESPODZIANKE,
za życzenia.
Sprawili nam ogromną radość :-) Czytaliśmy, oglądaliśmy stronkę,
słuchaliśmy piosenki i nie kryliśmy łez wzruszenia... :-)
Cieszymy się, bo mimo tego, że dzieli nas sporo kilometrów,
czujemy ich Duchową obecność.
BARDZO DZIEKUJEMY, za myśl o nas,
za tyle ciepłych słów,
za piękną pieśń :-)
Dziękujemy za to, że JESTESCIE :-)

Alleluja dziś śpiewamy, Bogu cześć i chwałę dajmy, Bo zmartwychwstał nasz Zbawiciel, Tego świata Odkupiciel.
Niech w Święta Wielkiej Nocy, wraz z Jezusem zmartwychwstanie nadzieja, na nowo ożyje miłość.
Niech Chrystus Zmartwychwstały błogosławi.

4. rocznica śmierci Jana Pawła II
"Miłość wam wszystko wyjaśni"
Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała -
Dlatego uwielbiam tę Miłość,
Gdziekolwiek by przebywała...
(Karol Wojtyła)
Dziś obchodzimy 4 rocznicę śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II.
Hasło obchodów rocznicy brzmi: „Miłość wam wszystko wyjaśni"
i jest ono nawiązaniem do wiersza Karola Wojtyły „Miłość mi wszystko wyjaśniła".
To super przepis mojej mamy:-)
PUSZKI ZIEMNIACZANE.
1kg ziemniaków gotowanych zmielić lub przepuścić przez praskę gorace,ostudzic, dodać 1szkl.maki ziemniaczanej, 5 żółtek, utrzeć a na koniec ubić piane z 5 białek i powoli wymieszac. Smazyc na rozgrz.oleju w głębszym naczyniu. Kłaść po pół łyżeczki.
Smacznego:-)

wtorek, 9 lutego 2010
Odwiedziło mnie miłych gości: 52206

Mam na imię Renata (36 lat),jestem osobą niepełnosprawną, mieszkam w ok.Bielsko-Biała.Choruje na zanik mieśni.Od stycznia 2007r. jestem pod respiratorem.Moje życie toczy się w czterech ścianach,musiałam przyzwyczaić się do wielu ograniczeń,ale z Bożą pomocą prawie się to udało.
Mimo wszystko jestem osobą pogodną,staram się robić to, co mogę.Kiedyś, gdy siły były większe miałam swój zespół religijny,śpiewaliśmy na mszach,festiwalach piosenki religijnej,byłam animatorką grupy „Dzieci Bożych. Teraz by coś robić bardzo pomocny jest mi komputer,to moje „okno na świat” i "narzędzie" pracy.
19 kwietnia 2009 o godz. 12 Bóg połączył mnie i ukochanego Anioła Roberta w Sakramenie Małżeństwa:-)
Tą stronką chcę połączyć osoby niepełnosprawne, by uwierzyły w siebie i nigdy nie traciły nadziei... Proszę napisz do mnie... renata.slosarczyk@poczta.onet.pl gg 7178851
| « luty » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |