Uczestniczyłam w spotkaniach "Dzieci Bożych"przez trzy lata.Co tydzień spotykaliśmy się żeby się wspólnie pomodlić,pośpiewać i po prostu ze sobą porozmawiać.Ten czas był czasem,który poświęcaliśmy Bogu,ale także bliskim nam ludziom,w których uczyliśmy się dostrzegać Jezusa,przez co nawiązywały się między nami przyjaźnie.To był cudowny czas i do dziś miło go wspominam.Te spotkania wpłynęły pozytywnie nie tylko na moje życie w czasie kiedy w nich uczestniczyłam.Z perspektywy czasu dostrzegam,że jest mi łatwiej zmierzyć się z jakimiś przeciwnościami losu,kiedy zanucę sobie jedną z piosenek,której się wtedy nauczyłam.Dzięki tym spotkaniom potrafię pełniej dziękować Bogu za Jego łaski.Do dziś jestem Jego dzieckiem,jestem dzieckiem Bożym.
Eliza Szeliga
Z Dziećmi Bożymi, czy później Oazą prowadzoną przez Renatkę, wiążą się jedne z milszych wspomnień mojego dzieciństwa. Częste spotkania, połączone z modlitwą, rozważaniem Słowa Bożego i wspólnym śpiewem tworzyły z nas małą, lecz niezwykle entuzjastycznie nastawioną i barwną wspólnotę. Sacrosongi, specjalnie przygotowywane nabożeństwa i koncerty ubogacałyśmy swoimi wierszami i piosenkami. Do teraz przechowuję zeszyty z tamtych spotkań i wiersze, nieporadne, dziecinne rymy, tworzone jednak z głębokiej potrzeby podzielenia się swymi duchowymi przeżyciami. Myślę, że blisko dziecięcioletnie spotkania oazowe przyczyniły się znacznie do kształtowania mej formacji duchowej. Do dziś dnia z wielkim sentymentem wracam do tamtych chwil.
Wioletta Kubiczek
To kilka moich wierszy z tamtych dziecięcych lat:
„Przyjdź Zbawco nasz”
Przyjdź na ziemię Zbawco nasz
Z naszych serc nienawiść zmaż,bo już czas.
Przyjdź już Panie ukochany
Przez świat cały uwielbiany przez Aniołów chóry.
Przyjdź mój Panie na świat zły
Przyjdź mój Jezu,przyjdż o Ty gdzie mieszkają łzy.
Przyjdź na ziemię,przyjdż mój Panie,
Okaż ludziom zmiłowanie,zabij moc w szatanie.
„Mikołaj”
Żył sobie kiedyś na świecie
Może nie wiecie lub wiecie
Człowiek, co miał dobre serce
Dla ludzi w poniewierce.
Chodził od domu do domu
Cichutko po kryjomu
Chodził w ciemne noce
Zostawiał dla dzieci owoce.
Cieszyło się ubogie dziecię
Bo nie ma wiele dobroci na świecie.
Kto to?Się zastanawiały
Dla Niego miłość w sercu miały.
Był to Mikołaj,serce kochające
Dla dzieci biednych wydał swe pieniądze.
Bo kochał je bardzo z serduszka całego
Więc i my swe serca oddajmy dla Niego.
„W żłóbku leży”
W żłóbku leży Małe Dziecię
Najpiękniejsze z wszystkich w świecie
A nad żłóbkiem Maria Święta
Stoi sobie uśmiechnięta.
W żłóbku leży Dziecię Małe
Najpiękniejsze i Wspaniałe
A nad żłóbkiem Józef Stary
Serce Jego pełne wiary.
Na sianeczku w żłóbku leży
Do Niego trzech Króli bieży
Niosą Mu dary wspaniałe
A my dajmy serca małe.
Bardzo miło wspominam spotkania „Dzieci Bożych”.
Naszą animatorką była Renatka Ślosarczyk.Służyła nam swoją pomocą i chętnie służy do dziś za co jestem Jej bardzo wdzięczna.Poświęcała nam swój czas,który w pełni chciałyśmy jak najlepiej wykorzystać.Nasze spotkania zawsze zaczynałyśmy od zapalenia świecy-znaku obecności Chrystusa,następnie była modlitwa,czytanie fragmentu Pisma Św.oraz jego rozważanie.Na spotkaniach nie brakowało śpiewu,z czasem i gry na instrumentach:na organach,flecie i gitarze.Każda z nas wkładała w spotkania swoje serce i teraz możemy zauważyć,że te chwile spędzone wspólnie zaowocowały w dorosłym życiu.
Teraz pozostały mi tylko wspomnienia i mam nadzieję,że „Dzieci Maryji”,które powstają w naszej parafii owocnie wykorzystają ten czas spotkań,wspólnej modlitwy i śpiewu tak jak my to czyniłyśmy przed laty.
Katarzyna Lasota-Janik
Okres mojej obecności we wspólnocie Dzieci Bożych to czas wypełniony modlitwą,śpiewem i rozważaniami Pisma św.Dzięki tym co tygodniowym spotkaniom nauczyłam się zgłębiać wiarę w Boga,a przede wszystkim wybierać właściwe ścieżki w życiu i patrzeć na świat przez pryzmat miłości.Wyjątkowa była nasza animatorka,która prowadziła nas do światła,pomagała odnajdywać Boga w codziennym życiu i cieszyć się z Jego obecności.
Szczególnie przeżywałyśmy Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy poprzez przygotowywanie programu artystycznego w kościele parafialnym,we wspólnocie te dni obchodziłyśmy bardzo ciepło i rodzinnie.
Śpiew w naszej grupie był ważną częścią spotkań.Braliśmy udział w różnych przeglądach piosenki religijnej.Dziś z łezką w oku śpiewam fragmenty naszych piosenek mojej małej córeczce i z radością wracam myślami do naszych spotkań we wspólnocie Dzieci Bożych.
Barbara Ślosarczyk-Faruga
Działalność Dzieci Bożych rozpoczęła się jesienią 1989 roku i od tego czasu wiele dzieci z Bestwinki uczestniczyło w cotygodniowych sobotnich spotkaniach tej wspólnoty. Moja przygoda z Dziećmi Bożymi zaczęła się właśnie wtedy i trwała aż 7 lat. Podczas spotkań dużo się modliłyśmy, czytałyśmy i analizowałyśmy fragmenty Pisma Świętego, ale nie tylko. Wbrew pozorom nasze spotkania były zawsze radosne, pełne różnych gier i konkursów, a co roku był Mikołaj i prezenty J. Oczywiście większość czasu spędzałyśmy na modlitwie, ale był również czas na zabawę i zajęcia artystyczne, podczas których rysowałyśmy i śpiewałyśmy. Wspólne zamiłowanie do muzyki zaowocowało później powstaniem naszego zespołu „Źródło”, z którym wystąpiłyśmy na kilku przeglądach piosenki religijnej, podczas których zdobywałyśmy tak cieszące nas wyróżnienia. Dzieci Boże stanowiły nierozerwalną część mojego dzieciństwa, to była nasza mała społeczność, w której dorastałyśmy, w której kształtowała się nasza świadomość chrześcijańska, osobowość i wrażliwość na świat. Miałyśmy oczywiście swojego patrona - Świętego Dominika Savio, którego biografia do dziś mnie fascynuje i inspiruje. Wspomnienia z Dzieci Bożych zawsze wywołują u mnie wzruszenie i uśmiech na twarzy, a szczególnie miło wspominam nasze wspólne Majówki i pielgrzymki. Bardzo dobrze pamiętam również letni wyjazd na Rekolekcje w Lubniu, pięknej podgórskiej miejscowości, gdzie spędziłyśmy cudowne, wesołe wakacje z modlitwą.
Atmosfera na spotkaniach Dzieci Bożych była zawsze przyjazna, ciepła, wręcz rodzinna, co było zasługą przede wszystkim naszej Animatorki Renatki i Jej Rodziców. To właśnie dzięki ich zaangażowaniu i gościnności nasze spotkania były tak radosne i niezapomniane.
Wspomnienia Karoliny Zuber-Smorąg
poniedziałek, 22 marca 2010
Odwiedziło mnie miłych gości: 53850

Mam na imię Renata (36 lat),jestem osobą niepełnosprawną, mieszkam w ok.Bielsko-Biała.Choruje na zanik mieśni.Od stycznia 2007r. jestem pod respiratorem.Moje życie toczy się w czterech ścianach,musiałam przyzwyczaić się do wielu ograniczeń,ale z Bożą pomocą prawie się to udało.
Mimo wszystko jestem osobą pogodną,staram się robić to, co mogę.Kiedyś, gdy siły były większe miałam swój zespół religijny,śpiewaliśmy na mszach,festiwalach piosenki religijnej,byłam animatorką grupy „Dzieci Bożych. Teraz by coś robić bardzo pomocny jest mi komputer,to moje „okno na świat” i "narzędzie" pracy.
19 kwietnia 2009 o godz. 12 Bóg połączył mnie i ukochanego Anioła Roberta w Sakramenie Małżeństwa:-)
Tą stronką chcę połączyć osoby niepełnosprawne, by uwierzyły w siebie i nigdy nie traciły nadziei... Proszę napisz do mnie... renata.slosarczyk@poczta.onet.pl gg 7178851
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||